Decyzja Microsoftu o rozprowadzaniu w Europie systemu Windows 7 bez zainstalowanej przeglądarki internetowej sprawiła, że unijni specjaliści od walki z monopolami poczuli, że Redmond próbuje postawić ich wobec fait accompli – i uznali, że tak być nie może.
W historii swoich sporów prawnych z regulatorami rynkowymi, Microsoft nie raz odwoływał się do strategii faktów dokonanych. W 2004 roku, gdy firma Billa Gatesa zmagała się z urzędnikami amerykańskiego rządu, wydano Service Pack 1 do Windows XP, który pozwolił ukryć przed końcowym użytkownikiem ikonki Windows Media Playera i Internet Explorera. Stało się to na dwa miesiące przed zawarciem ugody w antytrustowym postępowaniu.
Obecna decyzja aby w całej Europie (włącznie z krajami spoza UE) wydać Windows 7 w wersji pozbawionej Internet Explorera jest, zdaniem unijnych urzędników, podobnym zagraniem tego typu – taktycznym posunięciem, a nie wyciągnięciem oliwnej gałązki.
Zdaniem przedstawicieli największych rywali Microsoftu, jest próbą wywarcia nacisku na opinię publiczną i producentów komputerów PC. Perspektywa systemu Windows bez przeglądarki, w sytuacji gdy system ten pozbawiony jest jakichkolwiek wygodnych, scentralizowanych metod instalacji oprogramowania, budzi lęk wszystkich. Jak zainstalują w systemie cokolwiek bez Internet Explorera?
I faktycznie, z pierwszych informacji zwrotnych nadesłanych przez OEM-y, wynika że nikt nie jest zainteresowany „siódemką” pozbawioną Internet Explorera. Dlatego Redmond może śmiało obnosić się z tym rozwiązaniem, jako alternatywą dla znacznie bardziej nieprzyjemnej perspektywy: konieczności wprowadzenia konkurencyjnych przeglądarek do kanału Windows Update.
Dlatego w oficjalnym oświadczeniu Komisja Europejska pisze: „Zamiast zapewnić większy wybór, Microsoft zdecydował się na jego jeszcze większe ograniczenie”. Rzecznik Komisji, Jonathan Todd wyjaśnił, że „użytkownicy powinni mieć do wyboru całą listę przeglądarek”.
Podobnie na sytuację patrzy powód w całej sprawie – norweska firma Opera Software. W jej oświadczeniu można przeczytać: (…) takie posunięcia byłyby dobre w 1997 roku, ale teraz to za mało i za późno. Trzeba znacznie więcej zrobić, by odwrócić dekadę nadużyć”.
Opera dowodzi, że rozporządzenia unijne, które miały powstrzymać monopolizację przez Microsoft rynku odtwarzaczy multimedialnych okazały się zupenie nieskuteczne. Wersja N systemu Windows XP, oferowana bez zintegrowanego Windows Media Playera, realnie nie zaistniała na rynku – jej sprzedaż nie przekroczyła ułamka procenta spośród wszystkich sprzedanych kopii tego systemu operacyjnego.
Dlatego Opera Software chce, aby Microsoft zastosował rozwiązanie dobrze znane chociażby z dystrybucji Linuksa. Użytkownik powinien mieć dostęp do listy programów do zainstalowania poprzez graficzny konfigurator, który wyświetlałby „przynajmniej pięć różnych przeglądarek” – zarówno w systemach sprzedawanych w wersji pudełkowej, jak i w OEM-ach.
Źródło: NYTimes.com, RegDeveloper.co.uk, Europa.eu