W ostatnich miesiącach w Sieci pojawiło się wiele głosów o tym, jakoby jakość wyników podawanych przez Google Search dramatycznie spadła. Oskarżano o to przede wszystkim speców od SEO, którzy swoimi sztuczkami wprowadzali na czołowe listy wyników strony wcale nie najlepsze pod względem merytorycznym. Pojawienie się na rynku microsoftowej wyszukiwarki Bing rozpoczęło liczne dyskusje na temat możliwej detronizacji Google'a. Czy faktycznie tak mogłoby się stać?
Ihar Mahaniok to białoruski inżynier, który pracuje obecnie w szwajcarskim oddziale Google'a. Postanowił on wykorzystać stworzoną przez jednego z pracowników Microsoftu wyszukiwarkę na ślepo do przeprowadzenia testów jakości wyników pomiędzy trzema głównymi engine'ami – Google Search, Yahoo! oraz Bing.
Wspomniana witryna blindsearch.fejus.com pozwala na porównanie wyników wyszukiwania pomiędzy najważniejszymi wyszukiwarkami, bez ujawniania, skąd one pochodzą. Dzięki temu użytkownik może wybrać najlepszy swoim zdaniem wynik, nie sugerując się stojącą za nim marką.
Wyniki okazały się zgodne z intuicjami obrońców supremacji Google'a – wyszukiwarka z Mountain View po prostu zdeklasowała Yahoo! i Binga. Na 15 zadanych pytań, w 13 wypadkach wyniki Google Search były o wiele lepsze, niż wypadku wyszukiwarek Yahoo! i Microsoftu, a raz doszło do remisu. Fakt, że niektóre z pytań były związane z technologiami Google'a (dotyczyły np. Google Chrome czy Google Wave), ale było też wiele pytań „generycznych”.
A oto kilka przykładów:
Zapytanie o pizzerię „Pizza Casa” w Zürichu, zwróciło w Google stronę pizzacasa.ch na pierwszym miejscu, zaś w konkurencyjnych wyszukiwarkach nie było jej nawet w pierwszej dziesiątce wyników.
Zapytanie o „cosenza networks” – mapę popularności sieci społecznościowych na świecie, wyświetliło w Google na pierwszym miejscu powiązane z tematem wyniki, podczas gdy inne wyszukiwarki nawet nie potrafiły znaleźć bloga autora tej mapy na stronie vincos.it.
Zapytanie o „женские голоса” – kobiece głosy. Mahaniok chciał się dowiedzieć coś o śpiewających obecnie wokalistkach. Pierwsze wyniki w Google przekierowały do stron przedstawiających zakresy głosów i nazwiska ich posiadaczek, podczas gdy Bing i Yahoo! wygenerowały tylko listę komercyjnego spamu.
Zapytanie o „zurich card” – kartę na komunikację miejską dla turystów w tym szwajcarskim mieście. Google przedstawiło oficjalną stronę ZürichCARD na pierwszym miejscu, Yahoo! pokazało ją na miejscu trzecim, poczas gdy Bing wygenerował jakieś wyniki związane z ubezpieczeniami, kartami kredytowymi czy telefonami.
Zapytanie o „фидо twit” – czyli formę banu w Fidonecie. Google przedstawiło na pierwszych ośmiu miejscach wyniki o twitowaniu w BBS-ach i Fidonecie, Yahoo! również dało sensowne odpowiedzi. Większość z nich była w języku rosyjskim, tak jak oczekiwał autor. Z kolei Bing przedstawił jedynie 10 wyników po angielsku, które były całkowicie nie na temat.
Jedyny wypadek, w którym Bingowi udało się wygrać, to zapytanie o Andy'ego Warhola, z tym, że z błędnym zapisem nazwiska „warholl”. Bing wyświetlił poprawne wyniki, podczas gdy zarówno Google Search jak i Yahoo! pokazały sugestie zmian, jakie należałoby wprowadzić (Did you mean: warhol). Sugestie jednak nie wyświetlają się w wyszukiwarce na ślepo, zatem autor testu przyznał tu zwycięstwo produktowi Microsoftu.
Najwyraźniej zatem w dziedzinie wyszukiwania Google wciąż jest królem. A jak wyglądają Wasze doświadczenia z alternatywnymi wyszukiwarkami? Czy jesteście zadowoleni z wyników generowanych przez Bing czy Yahoo!, czy też wiernie stoicie przy Google – które według niektórych danych, kontroluje 98% polskiego rynku wyszukiwań?
Źródło: mahaniok.com