Proces The Pirate Bay: roszczenia wytwórni i pierwsze zwycięstwo obrony

13 milionów dolarów – takiej kwoty domagają się właściciele praw autorskich w procesie wytoczonym twórcom i administratorom serwisu The Pirate Bay. W sądzie stawili się nie tylko oskarżeni, ale także przedstawiciele prasy, blogerzy i osoby przebrane za piratów.

Prokurator Hakan Roswall zaprezentował twórców witryny jako poważnych biznesmenów, którzy zarabiają krocie na swoim przedsięwzięciu. Roswall opisał całą historię trackera począwszy od 2004 roku i stwierdził, że obecny w sądzie Carl Lundstom, właściciel firmy Rix Telecom, był dla The Pirate Bay głównym inwestorem.

Argumentacja prokuratora zszokowała zarówno oskarżonych jak i gości. Podobnie jak kwota, której domagają się właściciele praw autorskich – 13 milionów dolarów. Sprawę mogli zresztą skomentować internauci na całym świecie. W Twitterze pojawiło się mnóstwo wpisów na ten temat, a szwedzkie media dostarczały tłumaczeń na żywo.

Sami oskarżeni także relacjonowali przebieg pierwszego dnia procesu. Zorganizowano kilka konferencji prasowych. Celem było przyciągnięcie uwagi jak największej liczby ludzi i pokazanie, że proces jest tak naprawdę jedną wielką farsą.

Twórcy The Pirate Bay napisali: „Każde potknięcie oskarżycieli zostanie natychmiast wychwycone przez tysiące osób. Stare chwyty stosowane przez branżę muzyczną czy filmową przestaną działać. [Właściciele praw autorskich] nie będą mogli mówić takich głupot jak (...) <<wymiana plików jest kradzieżą>>. Natychmiast zostaną wyśmiani przez tysiące głosów”.

Oskarżonym oprócz grzywny grozi do dwóch lat więzienia. Nawet jeśli zostaną jednak skazani, nie znaczy to, że Zatoka Piratów przestanie istnieć – jej infrastruktura została tak rozproszona, aby żaden pojedynczy wyrok sądu nie był w stanie zlikwidować najpopularniejszego trackera świata.

Aktualizacja:

Drugiego dnia procesu doszło do prawdziwego przełomu – ze względu na braki w materiale dowodowym, oskarżenie zostało zmuszone do wycofania się z połowy swoich zarzutów. Okazało się, że prokurator Håkan Roswall nie był w stanie udowodnić, że pliki .torrent które wykorzystywał jako dowód w sprawie, były rzeczywiście wykorzystywane przez tracker TPB. Co więcej, nie wyjaśnił sądowi, jak działa mechanizm DHT, który pozwala na działanie torrentów pozbawionych trackera.

Błąd w materiale dowodowym został wskazany przez samego Fredrika Neijego (TiAMO), który poprosił o możliwość skomentowania wyjaśnień Roswalla co do tego, jak faktycznie działa BitTorrent. W swoim przemówieniu TiAMO przekonał sąd, że prokurator nie rozumie działania tej technologii, a zgromadzone dowody nie świadczą wcale o tym, że wykorzystywano trackery Zatoki Piratów.

W tej sytuacji prokurator został zmuszony do wycofania wszelkich oskarżeń związanych z „uczestniczeniem w naruszaniu praw autorskich”. Pozostała część oskarżenia dotyczy „uczestnictwa w udostępnianiu”.

To wielki sukces dla piratów – jak stwiedził ich prawnik, Per E Samuelson, „to sensacja – rzadko się zdarza, by w połowie wygrać już sprawę w drugim dniu procesu (…)”.

Źródło: Torrentfreak.com