Ładowanie Ładowanie

Artykuł > Typosquatting, czyli literowy biznes

strony: 1 | 2 następna »
wydrukuj: print publikuj: wykop dodaj do flakera Dodaj jako nius na OSnews.pl! delicious

Typosquatting, czyli literowy biznes

2007-12-03 09:20:00 | Grzegorz Miłkowski
Typosquatting, czyli literowy biznes

Pomysłowość ludzka nie zna granic, szczególnie gdy chodzi o możliwość zarabiania pieniędzy. Bo czy przyszłoby Wam kiedyś do głowy, żeby zarejestrować domenę wwwonet.pl? No właśnie, niektórym przyszło.

Większość z nas poproszonych o podpisanie się z zamkniętymi oczami (np. w dzienniczku szkolnym dziecka) będzie w stanie, z mniejszym bądź większym entuzjazmem, sprostać temu zadaniu. Pisanie jako czynność, z którą mamy do czynienia od najmłodszych lat, stało się zdolnością niemal wrodzoną – możemy ją wykonywać również bez angażowania aparatu wzroku. Upowszechnienie się komputerów oraz dominująca rola komunikacji elektronicznej spowodowały rozwinięcie się podobnej umiejętności również w wypadku korzystania z pasa transmisyjnego naszych myśli do komputera, czyli klawiatury. Większość osób na co dzień korzystających z dobrodziejstw techniki opanowała umiejętność „bezwzrokowego pisania”. Jednakże człowiek nie jest nieomylny i każdemu może zdarzyć się pomyłka, np. literówka podczas wpisywania adresu ulubionej strony WWW. Co wtedy? Zwykle nic, ale może się zdarzyć, że wylądujemy w najdziwniejszym zakamarku Internetu, do którego sami nigdy byśmy się nie zapuścili.

Porywacze nazw

O czym mowa? Chodzi o tzw. typosquatting, zwany inaczej porywaniem adresów URL (ang. URL hijacking). Dla osób mniej obeznanych ze światem Internetu porwanie adresu internetowego może być równie abstrakcyjną czynnością jak zasady elektrodynamiki kwantowej, jednakże zarówno jedno, jak i drugie to zjawiska bardzo realne. Nie wgłębiając się w pojęcie elektrodynamiki kwantowej (o której zresztą wyżej podpisany ma mgliste pojęcie), postaram się przejść od razu do problemu „porywaczy” adresów WWW.

Typosquatting jest zjawiskiem obecnym w Sieci od kilku lat, jednakże wraz z upowszechnieniem Internetu i jego rosnącą wartością marketingową proceder ten stał się sposobem używanym do „robienia” całkiem dużych pieniędzy. Polega on na wykorzystywaniu nieuwagi użytkowników komputerów, którzy bardzo często podczas szybkiego wpisywania adresu w przeglądarce internetowej popełniają błędy literowe. Dla przykładu: zamiast interia.pl wpisujemy inetria.pl lub w adresie microsoft.com gubimy np. literę o. Wówczas, zamiast trafić do oczekiwanego serwisu, lądujemy na „porwanej stronie internetowej”.

Typosquatting jest pochodną cybersquattingu (opisanego m.in. w tym artykule), jednakże w przeciwieństwie do tego drugiego nie mamy w tym wypadku do czynienia z łamaniem prawa, tylko z działaniami na granicy etyki i moralności. Na chwilę obecną prawo nie zabrania rejestrowania domen łudząco podobnych do istniejących znaków towarowych, pod warunkiem że nie zachodzą pewne ważne czynniki. Chodzi tutaj o próby wykorzystywania adresu „z literówką” do prowadzenia nieuczciwej konkurencji z firmą lub znaną marką, do której dany „błędny” adres się odnosi. Strona internetowa prowadząca do tej domeny nie może sprzedawać produktów konkurencyjnych, namawiać do zmiany swoich upodobań konsumenckich lub szkalować kojarzonej z nią marki. Jednakże mimo tych zastrzeżeń pozostaje cała gama innych możliwości skutecznego wykorzystania literówek.

Według badań przeprowadzonych przez jednego z producentów oprogramowania zabezpieczającego komputery – McAfee (http://us.mcafee.com/root/identitytheft.asp?id=safe_typo&cid=38296) – w Sieci istnieje blisko 2 miliony przeróżnych wariacji odnoszących się do 2771 najpopularniejszych nazw domen. Co to znaczy? Otóż w wypadku popełnienia jakiejkolwiek literówki w którymś z tych blisko 3 tys. adresów mamy niemal 100% pewności trafienia na stronę typosquattera. Jak mówi Jeff Green z McAfee: „typosquatting ilustruje mentalność typową dla Dzikiego Zachodu, która jest dominującą częścią Internetu”. Oznacza to, że duża grupa osób korzystających z globalnej Sieci bardzo często podczas surfowania balansuje na granicy prawa lub etyki. Green stwierdza, że praktyka ta powoduje kierowanie konsumentów w miejsca, do których nie zamierzali trafić. Miejsca te zawierają wirtualne śmieci czy oferty typu „zostań milionerem, nie wychodząc z domu”. Efektem tego jest karanie znanych marek poprzez odpływ klientów, którzy często winą za typosquatterskie praktyki obarczają będących tak naprawdę ich ofiarami.

Jak podaje raport McAfee, dobrą ilustracją takich działań jest przykład najnowszego dziecka Apple'a – iPhone'a. Wedle szacunków, mimo że od premiery tego urządzenia minęło zaledwie kilka miesięcy, do końca tego roku w Sieci będzie istniało co najmniej 8000 adresów zawierających w nazwie słowo „iPhone”. Część z nich oczywiście zostanie założona przez fanów tego sprzętu, jednakże spora grupa będzie prowadziła do stron z malware’em lub innych „zaśmiecaczy” wirtualnego świata.

Cudze chwalicie

Również na polskim rynku internetowym mamy do czynienia z typosquattingiem. Chyba naszym najsłynniejszym przedstawicielem tej „profesji” jest Wiktor Zajkiewicz, zwany polskim „królem domen”. Oprócz wymyślania i rejestrowania najprzeróżniejszych oryginalnych nazw domen skupuje on też „literówki”, najczęściej typu wwwgazeta.pl czy wwwonet.pl, czyli bez kropki między www a właściwą częścią adresu. Większość z nich przekierowuje na stronę sklepu z oponami, którego Zajkiewicz jest właścicielem, co zapewnia mu tysiące odwiedzin zbłądzonych internautów.

Właściciel popularnej „literówki”, na którą dziennie trafiają setki, jeśli nie tysiące osób, może dzięki niej zarobić całkiem przyzwoite pieniądze. Nie musi nawet tworzyć specjalnego serwisu pod takim adresem. Jeśli będzie on generował wystarczająco duży ruch, to do użytkownika domeny ustawi się kolejka reklamodawców chętnych do umieszczenia swoich banerów w miejscu będącym punktem częstych, choć omyłkowych odwiedzin internautów.

Najnowsze wiadomości

reklama

strony: 1 | 2 następna »
wydrukuj: print publikuj: wykop dodaj do flakera Dodaj jako nius na OSnews.pl! delicious

Czytaj webhosting.pl:

Dyskusja

dodaj komentarz
0 + -
comnt #01 BigDaddy 2010-03-05 20:08:10
BigDaddy Bardzo się przydał artykuł. Z jego pomocą zrobiłem zadanie z WOSu ;D
------------------
Browser: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl; rv:1.9.1.8) Gecko/20100202 Firefox/3.5.8

Komentarze

  • Aby dodać komentarz, musisz podać swój nick, treść komentarza oraz poprawnie przepisać oba słowa z obrazka (słowa muszą być rozdzielone spacją).
  • Jeśli masz problemy z odczytaniem słów, zmień zdjęcie.
  • Używamy tego zabezpieczenia, ponieważ dzięki niemu rozwija się projekt reCAPTCHA. Sugerujemy jednak, by zarejestrować się w serwisie i w ten sposób ominąć konieczność ciągłego odczytywania wyrazów.
  • W treści komentarza można używać języka formatowania BBcode.