publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
skomentuj »

TAGI: twitter , cenzura , mikroblog , geolokalizacja

2012-01-27 13:30  |  Adam Golański

Twitter, czyli selektywna cenzura. @AnonymousWiki ukryją przed Polakami, gdy nasz rząd uzna je za nielegalne?

Twitter, czyli selektywna cenzura. @AnonymousWiki ukryją przed Polakami, gdy nasz rząd uzna je za nielegalne?

Te dni walki polskich internautów z ACTA przyniosły jeden, zupełnie niezamierzony skutek. W publicznej świadomości zaistniał wreszcie Twitter, najpopularniejsza platforma mikroblogowa na świecie, która w naszym kraju jakoś nie mogła się przebić. To właśnie na mikroblogach takich jak @AnonymousWiki, ale też i innych organizacji i dezorganizacji pojawiały się komunikaty o atakach na rządowe witryny. Przyjść może jednak czas, że nikt już kontrowersyjnych twitterowych ćwierknięć nie przeczyta, przynajmniej tam, gdzie przeczytane one być powinny.

Na swoim blogu administratorzy Twittera poinformowali o wprowadzeniu do niego systemu, który pozwala na stosowanie czegoś, co nazwalibyśmy „geocenzurą” – selektywnym eliminowaniu ćwierknięć z kanałów użytkowników, którzy znajdują się we wskazanych krajach, przy jednoczesnym utrzymaniu ćwierknięć tych dla użytkowników z innych krajów. Twitter chce w ten sposób stać się „bardziej zgodny z miejscowymi przepisami”.

„W trakcie naszego międzynarodowego rozwoju wkraczamy do krajów, w których panują odmienne koncepcje co do granic swobody wypowiedzi. Koncepcje te w niektórych krajach są tak odmienne od naszych, że nie moglibyśmy tam w ogóle istnieć. W innych krajach koncepcje są podobne, ale ze względów kulturowych czy historycznych, ograniczają one pewne typy treści, np. we Francji czy Niemczech, gdzie zakazane są treści pronazistowskie” – czytamy na blogu Twittera.

Przywoływanie nazistów w argumentacji – to poważna internetowa wpadka, i już można by było powiedzieć, że oto Prawo Godwina znalazło zastosowanie, gdyby nie to, że do tej pory Twitter ukazywał się w dziedzinie obrony wolności słowa w Sieci z całkiem dobrej strony. Służył protestującym przeciwko władzy w Chinach, Egipcie, Libii i Iranie, na jego platformie pojawiały się wpisy potępiające władze USA, krajów Unii Europejskiej, czy Rosji – i nigdy treści takie nie były kasowane. Co najwyżej dostęp do serwisu blokowano.

Pieniądze są jednak ważniejsze. Dzięki nowemu systemowi filtrowania, użytkownicy z krajów, których władze sobie danych treści nie życzą, zobaczą jedynie wyszarzone ćwierknięcie w linii czasu – swojej lub obserwowanego użytkownika, z komunikatem „This Tweet from @username has been withheld in: Country”. Jeśli im się to nie spodoba, mają do dyspozycji ścieżkę odwoławczą, mogą też skasować to ćwierknięcie, lub wyłączyć swoje konto. Informacje o żądaniach blokady będą przekazywane do projektu Chilling Effect, zajmującego się analizą cenzury online.

Jak na razie Twitter nie wykorzystał jeszcze swoich możliwości. Można się jednak spodziewać, że gdy tylko władze krajów (szczególnie tych, w których serwis stał się narzędziem szybkiej komunikacji) zorientują się, że mogą blokować niedogodne dla siebie wpisy, będą swoje zgłoszenia do mikroblogowej platformy wysyłały z zapałem. Wówczas jedynie narzędzia pozwalające obejść internetową geolokalizację, serwery proxy i VPN-y, pomogą internautom w czytaniu nieocenzurowanych treści.

źródło: twitter.com

publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
skomentuj »

Komentarze

Uwaga! Możesz zarejestrować się w serwisie i w ten sposób zarezerwować swój nick oraz ominąć konieczność ciągłego odczytywania wyrazów.

Aby dodać komentarz, musisz podać swój nick, treść komentarza oraz poprawnie przepisać oba słowa z obrazka (słowa muszą być rozdzielone spacją).
W treści komentarza można używać języka formatowania BBcode.

Polecane książki

Czytaj Webhosting

Chcesz być na bieżąco z naszymi informacjami? Zapisz się na Newsletter.

Zarejestruj domenę

Sprawdź dostępność swojej domeny:

.pl: 0 zł   .com: 19.90 zł
.com.pl: 0 zł   .eu: 19.90 zł