publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
skomentuj »

TAGI: linki , twitter , marketing , farma , spam , facebook

2010-09-01 15:15  |  Adam Golański

Społecznościowy marketing: „farmy lubienia” nową formą spamu

Społecznościowy marketing: „farmy lubienia” nową formą spamu

Od początku swojego istnienia Google żyło w niełatwej symbiozie z branżą SEO/SEM. Z czasem wypracowało metody, pozwalające mu na utrzymanie odpowiedniej czystości wyników wyszukiwania, które jednocześnie umożliwiały pozycjonerom na prowadzenie swojej działalności w taki sposób, który nie drażniłby użytkowników. Teraz jednak coraz ważniejszym źródłem ruchu dla witryn staje się Facebook, który wprowadzając do Sieci przyciski „Lubię to” stał się jednocześnie poligonem eksperymentów marketingowych o cokolwiek dyskusyjnej uczciwości. Rozpoczęła się era handlu społecznościowymi kliknięciami i tworzenia farm linków.

Nowy spam: farmy polubień

Sprawą zajął się ostatnio Silicon Alley Insider. Na łamach tego popularnego serwisu o biznesie Doliny Krzemowej Nick Saint poruszył temat „farm polubień”. Pisze on tak:

„Witryny te umożliwiają przeprowadzanie żartów z haszowymi tagami znanych z Twittera na Facebooku. Ludzie widzą, jak zabawne zdania pojawiają się w ich strumieniach i ukazują swoją aprobatę, lubiąc je (...). To facebookowy odpowiednik przećwierkania (retweet), jako że wszyscy twoi znajomi zostają poinformowani, że lubisz dany wpis. Wiele z tych wpisów zostało polubionych przez dziesiątki tysięcy użytkowników, których wszyscy znajomi widzą aktualizacje, linkujące do stron. Bez wątpienia generuje to dochody z reklam, których nie można pominąć, choć nie wymaga żadnego wysiłku ze strony twórców strony. Największa [farma linków – przyp.red.] jaką widzieliśmy, Likey.net, ma już ponad milion unikatowych użytkowników miesięcznie”.

Jeśli aktualizacja zdobędzie wystarczająco wiele kliknięć „Lubię to”, może łatwo opanować całego Facebooka. Proces taki może rozpocząć się dopiero jednak wtedy, kiedy ktoś dostarczy oryginalny wpis. „Z jakiegoś powodu, w przeciwieństwie do Twittera, nie zostanie on w żaden sposób odnotowany” – pisze Nick Saint. Problem w tym, że strony do których takie linki prowadzą, wyglądają na mocno spamerskie, często są oflagowywane przez Google jako zawierające szkodliwy kod. Czyżby zatem za farmami linków kryli się cyberprzestępcy?

Nie jest to wykluczone. Jako że Facebook nie ma mechanizmów, pozwalających na ustalenie wartości dodawanych treści, serwisy takie jak Likey.net czy LikeItPage.com bezkarnie bombardują go losowo dobieranymi sentencjami. Z czasem zacznie to wpływać na wyniki wyszukiwań, a to już z punktu widzenia e-marketingu poważna sprawa, ponieważ udział Facebooka w tej dziedzinie staje się coraz istotniejszy; może nie dorównuje on Google, ale wraz z rozwojem stron firmowych i systemu geolokalizacji, ludzie zaczną w końcu wyszukiwać firmy w Facebooku.

«poprzednia 1 2 następna »

publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
skomentuj »

Polecamy

Reklama

Komentarze

Uwaga! Możesz zarejestrować się w serwisie i w ten sposób zarezerwować swój nick oraz ominąć konieczność ciągłego odczytywania wyrazów.

Aby dodać komentarz, musisz podać swój nick, treść komentarza oraz poprawnie przepisać oba słowa z obrazka (słowa muszą być rozdzielone spacją).
W treści komentarza można używać języka formatowania BBcode.

Polecane książki

Czytaj Webhosting

Chcesz być na bieżąco z naszymi informacjami? Zapisz się na Newsletter.

Zarejestruj domenę

Sprawdź dostępność swojej domeny:

.pl: 0 zł   .com: 19.90 zł
.com.pl: 0 zł   .eu: 19.90 zł