Społecznościowe media i właściwe prawdy. „Właściwe”, czyli zgodne z czyim interesem?
Przed upowszechnieniem Sieci wszystkie media bazowały na architekturze klient-serwer. Telewidz włączał program (wybrany spośród listy dopuszczonych przez władze na fale eteru) i siadał przed telewizorem, by delektować się płynącymi z niewielkiego ekranu prawdami o świecie. Redaktorzy serwisów informacyjnych ustalali, co jest ważne i wymaga obszernego komentarza, o czym wystarczy tylko zasygnalizować, a co w ogóle nie jest żadną wiadomością.
Wielka była władza takich redaktorów – ustalali, co jest faktem, a przez to budowali ogląd świata milionów. Jedynym ograniczeniem tej wszechmocy był wymóg aprobaty władzy dla linii programowej stacji telewizyjnej czy radiowej lub tytułu prasowego. Lata wysługiwania się władzy wykształciły u redaktorów starych mediów zdolność do odgadywania jej upodobań, zanim ta jeszcze ją wyartykułowała: przedstawiania takiego spektaklu, który dobrze wpisuje się w panujący porządek.
Ktoś zaraz powie – zaraz zaraz, tak było tylko w krajach totalitarnych, w krajach demokracji i kapitalizmu mieliśmy (i mamy) wolność słowa, a media mogą mówić co chcą! Na pewno? Myślenie o wolności słowa w krajach liberalnego Zachodu wymaga dostrzeżenia pewnej niezwykłej zdolności ich systemów politycznych do wchłaniania niemal każdej formy sprzeciwu. Każdy kontestator może zostać urynkowiony. Koszulka z Che Guevarą to taki sam towar, jak każdy inny, a walczący z kapitalistami młodzieniec chętnie kupi zbiorcze wydanie dzieł Lenina.
Wciąż jednak były granice tego, co może zostać sprzedane. Były sprawy, o których nigdy się publicznie nie mówiło, towary, których wymiana nigdy nie była akceptowana. W oficjalnych publikatorach rozróżnienia dobra i zła nigdy się nie kwestionowało: dobrem było to, co podoba się mieszczańskiej większości. Redaktorzy działali jako wychowawcy tych mas, w samonapędzającym się systemie moralności.
Twitter wszystko psuje?
Architektura nowych mediów – P2P – to zatarcie granicy między strefą prywatną a publiczną. To mikrogwiazdki mikroblogów budzące większe zainteresowanie wśród młodych ludzi, niż poważne autorytety moralne z brodami i/lub czapeczkami. Każdy może być redaktorem – wychowawcą lub deprawatorem mas.
Co budzi największe kontrowersje? Życie i śmierć. Leżący na ich przecięciu problem aborcji (vel „zabijania dzieci nienarodzonych”) iskrzy w wielu krajach świata od dziesiątków lat. Wizja macierzyństwa – powołania kobiety, szczęścia jakim ma być wielki brzuch i perspektywa lat w pieluchach, celebrowane są przez oficjalne media: tak z tabloidów jak i pism w stylu „Gazety Wyborczej”. Jednocześnie jest powszechną wiedzą, że nie ma gorszej tragedii dla kobiety niż stracić dziecko, przerwać ciążę, poronić...
Jeśli zatem mikrogwiazdka Twittera, 42-letnia pani Penelope Trunk, napisze w ćwierknięciu: „Jestem na spotkaniu zarządu. Ronię. Całe szczęście, bo w Wisconsin jest jebana trzytygodniowa kolejka do kliniki aborcyjnej” – klasyczne media, odczuwające nieco schizofreniczną, ambiwalentną fascynację Twitterem, zamierają ze zgrozy.
Stada klasycznych dziennikarzy, wytrenowanych w „etyce dziennikarskiej” ruszają do naszej bohaterki, by pytać, „czy nie zna wstydu”, i „jak może być tak nieczuła”. Komenarz pani Trunk był rozwalający: Uważacie, że powinnam płakać za każdym razem gdy o tym mówię? To fakt: cieszę się, że straciłam tę ciążę. Niestety, to już musi pójść świat – i tak oto w murze faktów rysujących obraz świata pojawia się paskudna szczelina.
Trudno będzie dłużej wmawiać ludziom historii o uniwersalizmie pewnych odczuć. Oczywiście zawsze pozostaje gambit „na socjopatę” – przedstawienie postawy pani Trunk jako dewiacji... ale w momencie, gdy socjopata nagle otrzymuje niemałe poparcie ze strony dotychczas niemych grup społecznych (znów dzięki Twitterowi i blogosferze), to nagle okazuje się, że wśród nas jest znacznie więcej dewiantów, niż może niektórzy by chcieli.
Kto jest kim i jak wyznaczyć granice?
Miliony blogujących wydające tysiące sprzecznych sygnałów sprawiły, że już podział na to, co właściwe i niewłaściwe, nie jest taki jasny. Jednak wciąż są tacy, którzy marzą o starych dobrych czasach – mimo że przynależą właśnie do tych społecznościowych mediów. No, może przynależeli – bo TechCrunch od dawna nie jest już tylko jednym z wielu blogów, ale poważnym przedsięwzięciem medialnym, zatrudniającym na pełny etat swoich autorów. Jednym z nich jest Paul Carr, który w ostatni weekend zaatakował sferę, z której się sam wywodzi – pisząc, że „obywatelscy dziennikarze” nie potrafią właściwie (w odpowiedzialny sposób) dać sobie rady z prawdą.
O co poszło? Słyszeliście zapewne o zeszłotygodniowej masakrze w Fort Hood, kiedy to niejaki Nidal Malik Hasan, 39-letni żołnierz w stopniu majora US Army zastrzelił w czwartek 13, a ranił 30 przypadkowych osób, przebywających w Centrum Gotowości Bojowej tej wojskowej jednostki.
Delikatna sprawa dla USA – żołnierz, który morduje swoich kolegów na teksańskiej ziemi, krzycząc przy tym po arabsku „Bóg jest wielki” – jakie stanowisko wobec tego zająć w dobie obowiązkowej poprawności politycznej? Cokolwiek się nie powie, mniejszość muzułmańska zaraz się rozgniewa. Nic zatem dziwnego, że oficjalne raporty w CNN i Foksie były wyjątkowo powściągliwe. Zresztą też zawodowi dziennikarze sami niewiele wiedzieli – zaraz po tym, jak rozpoczęła się rzeź, baza została zgodnie z militarną procedurą zamknięta.
Tymczasem wszystko, czego świat dowiedział się o masakrze, pochodziło od młodej żołnierki, ćwierkającej sobie z konta @missTearah. Minuta po minucie pisała o tym, co się dzieje w szpitalu, do którego zwożono ofiary strzelaniny. Nie były to ćwierknięcia zbyt poprawne politycznie, ani wyważone. Były pierwszymi, autentycznymi relacjami z pola bitwy.
„Major Malik A Hassan. Nie powinien umrzeć. Powinien najgorzej cierpieć do końca swojego życia. Za dobrze byłoby mu, gdyby po prostu umarł. Bękart!” albo „Ten biedny gość został postrzelony w jaja” – któremu to ćwierknięciu towarzyszyła zrobiona telefonem komórkowym fotka rannego.
Były to komunikaty, których prawdopodobnie żaden wyszkolony w „etyce dziennikarskiej” redaktor tradycyjnych mediów by nie popełnił.
Fakt, relacje missTearah nie były zbyt precyzyjne – sama do końca nie wiedziała, co się dzieje. Pisała o swoich doświadczeniach, pomyliła się w pewnym momencie (Malik został trafiony, ale przeżył – teraz pod strażą, w szpitalu, oczekuje opinii psychiatrów i sądu wojennego) – ale to, jak i „naruszanie prywatności” zdjęciem rannego w jaja żołnierza stało się ładną podstawą, aby rzucić się na tych wszystkich złych mikrobloggerów, którzy zamiast nieść pomoc i milczeć, bawią się w Sieć czasu rzeczywistego.
Paul Carr wierzy więc, że mikroblogi zamieniają nas w nieludzkich egotyków. Ostrzega przed pojawieniem się pokolenia ludzi, którzy nad prywatność swoich przyjaciół przedkładają własną zabawę. Jako przykład pokazuje tych, którzy filmowali ostatnie chwile Nedy Agha Soltan na ulicach Teheranu.
Odrzuca jednak zarzuty o nawoływanie do cenzurowania społecznościowego dziennikarstwa. On jedynie chce, aby „poziom naszej ewolucji społecznej dorównał poziomowi naszej ewolucji technicznej”, tak aby nasze człowieczeństwo „nie przeciekło nam przez palce”.
Ewolucji nikt nie kontroluje
Sęk w tym, że gdy używamy słowa „ewolucja”, dobrze wiedzieć, co ono oznacza, a nie trochę bezmyślnie przemycać swoje założenia na temat tego, co powinno ono znaczyć. Nie mieliśmy nigdy jeszcze takiego społeczeństwa jak teraz – rozproszonego, z czasem skupienia uwagi na poziomie złotej rybki, wszystkowiedzącego, różnorodnego – czy to nie jest właśnie kolejny krok naszej społecznej ewolucji?
Trudno nas ogarnąć, trudno ocenzurować, nie wiemy już jak jeden mąż, co jest słuszne, a co nie. Czy to cyberdemokracja? Nie, w demokracji rządził lud. Światem społecznościowych mediów nic zaś już nie rządzi, poza chwilowo modnymi memami. To jest właśnie efekt nieplanowanej przez nikogo ewolucji – a że nie podoba się panu Carrowi... no cóż, być może właśnie człowieczeństwo przeciekło nam między palcami – ale też nikt nie powiedział, że to człowiek jest ostatnim ogniwem ewolucyjnego łańcucha.
Polecamy
Reklama
Komentarze
Aby dodać komentarz, musisz podać swój nick, treść komentarza oraz poprawnie przepisać oba słowa z obrazka
(słowa muszą być rozdzielone spacją).
W treści komentarza można używać języka formatowania BBcode.
Popularne
Pobierałeś pirackie pliki? Uważaj! Kontrole antypirackie w domach użytkowników to codzienność
36
Pobieraczek.pl pozwie internautów, którzy nie chcą płacić abonamentu
1455
Debata w sprawie ACTA: internauci spodziewali się chyba czegoś innego
14
Wynalazca WWW przed sądem: walczy tam o wolny dostęp do webowych technologii dla każdego
8
Programowanie w środowisku Android – wprowadzenie do projektowania aplikacji dla urządzeń mobilnych
15
Internet w EU bez Facebooka i Google? Firmy nie mają wyboru: albo się dostosują, albo…
10
Zaktualizuj PHP do wersji 5.4, zyskasz za darmo nawet o kilkudziesiąt procent wyższą wydajność aplikacji
6
MSWiA zamówiło narzędzia do „złamania” Tora i podsłuchiwania internautów. Czy złamało przy tym prawo?
89
[Aktualizacja] Facebook zablokował Demotywatory.pl. W czym zawiniły?
36
FBI zamknęło Megaupload. Anonimowi dali się sprowokować. Teraz ich akcja uzasadni potrzebę SOPA?
17
Pobieraczek.pl pozwie internautów, którzy nie chcą płacić abonamentu
1455
Programowanie w środowisku Android – wprowadzenie do projektowania aplikacji dla urządzeń mobilnych
15
„Donald matole, twój rząd dopadną kibole” – hakerska elita przyłącza się do walki z ACTA
23
Pobierałeś pirackie pliki? Uważaj! Kontrole antypirackie w domach użytkowników to codzienność
36
Społeczność
WebDev @slawek22
OK. Rozumiem i wiem, że koncerny stosują regionalizacje i nie...
slawek22 >są inne rodzime serwisy VOD z legalny filmami
WebDev no fakt... jeśli...
WebDev @BLACK BEAR®
"bo denerwujesz mi ludzi na forum” lool
Minister Zdrowia...
tobas ClickShop bardzo wolno działa!!!
Nie dajcie się nabrać na wygląd i...
blackbear @WebDev, widzę że muszę Ci rozjaśnić we łbie. Czytaj więc i nie pisz...
Jay Brak obsługi aplikacji x86/x64 ze zwykłych desktopów to kręcenie na siebie...
WebDev @slawek22
Tak jak ze wszystkim tak i z prawem własności można przesadzić...
- gardius: Dobra hurtownia sportowa (1)
- gardius: Tanie książki gdzie warto kupować? (1)
- Najdmen.pl: PROMOCJA, 500 DOMEN .EU ZA 1 PLN NETTO ! (1)
- VMLine: [Oferta] Serwery VPS Xen-HVM/OpenVZ z darmową administracją (2)
- Marek: Generowanie PDFa (2)
- Marek: problem z menu (2)
- Marek: Własne checkboxy w HTML,CSS (1)
Polecane książki
Praca
Czytaj Webhosting
Chcesz być na bieżąco z naszymi informacjami? Zapisz się na Newsletter.
Zarejestruj domenę
Sprawdź dostępność swojej domeny:
| .pl: | 0 zł | .com: | 19.90 zł | |
|---|---|---|---|---|
| .com.pl: | 0 zł | .eu: | 19.90 zł |









#1 dAREuS® 2009-11-09 18:15:14 0
IP: 83.31.127.[...] Opera/9.80 (Windows NT 6.0; U; pl) Presto/2.2.15 Version/10.01
#2 d-d 2009-11-09 20:04:43 0
IP: 93.0.96.[...] Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; en-US) AppleWebKit/532.0 (KHTML, like Gecko) Chrome/3.0.195.27 Safari/532.0
#3 eimi® 2009-11-09 23:10:09 0
IP: 88.156.82.[...] Mozilla/5.0 (X11; U; Linux x86_64; en-US) AppleWebKit/532.4 (KHTML, like Gecko) Chrome/4.0.231.0 Safari/532.4
#4 spktrm® 2009-11-10 03:59:48 0
IP: 83.8.130.[...] Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl; rv:1.9.1.5) Gecko/20091102 Firefox/3.5.5