publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
skomentuj »

TAGI: standard www , w3c , whatwg

2007-08-31 08:35  |  Michał Modestowicz

Schizma w świecie standardów sieciowych - W3C a WHATWG

Schizma w świecie standardów sieciowych - W3C a WHATWG

Bolesny przykład wieży Babel pokazuje, że ludzie nie potrafią się ze sobą porozumiewać, a jeśli im się uda, to tylko na krótką metę. Przykre przypadłości wynikające z tej cechy nie ominęły niestety świata Internetu. Ten, kto nie pamięta historii, skazany jest na jej ponowne przeżycie i dlatego dzisiaj twórcy stron stoją w obliczu schizmy w świecie standardów sieciowych.

Umarł król, niech żyje król?

Organizacja WHATWG powstała, ponieważ prace W3C nad rozwijaniem standardów sieciowych nie idą – mówiąc oględnie – najlepiej. Przezwyciężenie problemów organizacyjnych zajmuje W3C stanowczo zbyt wiele czasu.

Pierwszą kwestią są elementarne problemy z efektywnością i wydajnością pracy W3C. Kolejne edycje szkiców (ang. draft) i rekomendacji (ang. recommendation) specyfikacji wydawane są w bardzo wolnym tempie. Ostatnia wersja języka HTML, która wniosła poważne zmiany, to 4.01, która stała się rekomendacją W3C w – uwaga – Boże Narodzenie roku 1999. Wersja XHTML 1.0 to tylko przepisanie HTML 4.01 w XML, tak więc stagnacja na tym polu trwa już blisko osiem lat!

Innym przykładem jest walidator W3C, czyli program sprawdzający poprawność kodu XHTML i jego zgodność z wybraną specyfikacją. Długa lista problemów z nim związanych znajduje się tutaj.

Tim Berners-Lee – autor pierwszej przeglądarki WWW, a obecnie prezes organizacji W3C.

Źródło: www.w3.org/People/Berners-Lee

„Postrzegana odpowiedzialność grupy roboczej HTML w W3C stanowi problem. Czasami jest to odejście od procedur obowiązujących w W3C, czasami nadgorliwość w trzymaniu się zasad, a jednocześnie brak otwarcia na komentarze z zewnątrz. Problemem jest też utworzenie odłamu pod nazwą WHATWG, który przyciągnął wielu, chociaż sam w sobie nie miał ustalonych procedur ani szczególnych środków zapewniających odpowiedzialność”. Tim Berners-Lee (cytat za: http://dig.csail.mit.edu/breadcrumbs/node/166).

Money makes the world go round

Podobno wszystko, co najlepsze na świecie, jest za darmo, ale członkostwo w W3C z pewnością nie jest. Opłaty są różne, ustalane w zależności od kraju, w którym funkcjonuje firma, a także jej wielkości i profilu. Dla Polski roczne opłaty wahają się od 3900 do 65 000 euro. Dla małych firm i pojedynczych osób to duże kwoty, dlatego członkostwo w W3C i wpływ na jego decyzje są faktycznie zarezerwowane dla dużych firm.

Mimo relatywnie wysokich opłat W3C nie inwestuje w sprzęt, czyli serwery, które niezbędne są do prawidłowego działania organizacji. W sferze zatrudnienia W3C często polega na ochotnikach, programistach Open Source lub praktykantach, którzy nie są opłacani. I chociaż nie ma w tym niczego złego, to w chwili, gdy brakuje darmowych rąk do pracy, W3C wytraca pęd i popada w zastój, z którego nie chce lub nie może się wydostać.

Akceptacja przez społeczność

Z racji tego, że członkami W3C są duże firmy, organizacja ta pracuje niejako w oderwaniu od rzeczywistości i od prawdziwej sieci Web, rozwijanej przez deweloperów i projektantów na całym świecie każdego dnia. Rezultatem takiego stanu rzeczy jest pokrętność i nadmierne skomplikowanie wielu specyfikacji, zaprojektowanych bez oglądania się na obecną praktykę czy też zdrowy rozsądek. Projekty nie są konsultowane z użytkownikami, a proces rozwojowy standardów nie jest otwarty.

Głównym przykładem malejącego wpływu W3C na praktykę jest nieudane przejście z HTML na XHTML. W Internecie wciąż najpowszechniejszym standardem jest HTML i firmy ani myślą zmieniać technologii publikacji swoich stron WWW w myśl zasady: po co grzebać przy czymś, co działa. Część stron WWW nadal nie stosuje cudzysłowów w wartościach atrybutów i nie zawraca sobie głowy znacznikami zamykającymi. Większość nie kończy pustych elementów spacją i ukośnikiem. Prawie nikt nie używa przestrzeni nazw (namespaces) i nie definiuje typu danych stylów kaskadowych CSS w sekcji „head” dokumentu XHTML za pomocą nagłówka „Content-style-type”. Nie brzmi to najlepiej, prawda?

Popatrzmy:

HTML:  <p class=akapit>To jest akapit w HTML
XHTML: <p class="akapit">To jest akapit w XHTML</p>

Różnica pomiędzy HTML-em a XHTML-em jest widoczna od razu. Chociaż wersja XHTML jest dłuższa, to również bardziej funkcjonalna i nowoczesna.

Dawid i Goliat, czyli gorzkie lekarstwo na wady W3C

Każda akcja wywołuje reakcję, tak więc na reakcje ze strony internetowej społeczności nie trzeba było długo czekać. Trzech muszkieterów założyło WHATWG, które od razu zyskało dużą popularność i sympatię. W odróżnieniu od giganta W3C dynamika prac w obrębie WHATWG jest duża: specyfikacje zmieniają się każdego dnia, niekiedy nawet w ciągu godzin! Głównymi okrętami sztandarowymi W3C są HTML5 (nowa wersja HTML-a), a także Web Forms 2.0 (język pozwalający na tworzenie zaawansowanych formularzy sieciowych). Odpowiednikami-konkurentami ze stajni WHATWG są XHTML2 i XForms.

Znaczącą różnicę pomiędzy W3C a WHATWG stanowi również fakt, że każdy może przyłączyć się do WHATWG zupełnie za darmo. WHATWG wykorzystuje też wszystkie charakterystyczne dla Web 2.0 metody komunikacji: aktywną społeczność z kanałami IRC, listami mailingowymi, forami, otwarty blog, a nawet kanał Twitter.

Wreszcie dużą, być może największą zaletą WHATWG jest to, że W3C poczuło się zagrożone i coś wreszcie w nim ruszyło. Walidator został poprawiony, utworzono nową grupę roboczą XHTML2 oraz pojawiły się nowe szkice dotyczące CSS3. Wszystko zaczęło znów zmierzać we właściwym kierunku.

Ian „Hixie” Hickson – jeden z reprezentantów Google'a w organizacji WHATWG.

Źródło: www.webstandards.org/about/members/hixie

„Grupa robocza CSS w W3C jest obecnie chronicznie dysfunkcjonalna, co zauważyło wielu dokładnych obserwatorów. Świetnym przykładem jest różnica w sposobie założenia bloga przez WHATWG i Grupę roboczą CSS. W WHATWG pomysł przez chwilę pozostawał bez odpowiedzi, jednak pewnego dnia ktoś zaproponował pomoc i blog został utworzony w ciągu kilku godzin. Grupa robocza CSS, z drugiej strony, dyskutuje nad tym, jak założyć blog i co powinien zawierać pierwszy wpis, przez ponad dwa miesiące!”. Ian „Hixie” Hickson (cytat za: http://ln.hixie.ch/?start=1181118077&count=1)

Nie wszystko złoto, co się świeci

Jednak sytuacja wciąż daleka jest od normalności, a perspektywy niekoniecznie jasne. Niektóre rozwiązania zaproponowane przez WHATWG rażąco łamią zasady oddzielania zagadnień i Semantycznej Sieci. WHATWG zachowuje wsparcie dla elementów „b”, „i”, „small” i „font”, poza tym inaczej podchodzi do definiowania znaczenia elementów, przechodząc z podejścia opartego na atrybutach (atrybut „role” z odpowiednią rolą danego elementu) do opartego na samych elementach (np. elementy „aside” albo „nav”).

Poza tym dużym problemem jest to, że istnieją obecnie dwie organizacje standaryzujące sieć WWW, których zakres działania prawie zupełnie się pokrywa. Pozostaje mieć nadzieję, że członkowie obu organizacji dojdą do porozumienia i zostanie osiągnięty rozsądny kompromis, a wypracowane wspólnie specyfikacje ujrzą światło dzienne. Patrząc na historię schizm w obrębie Kościoła, trudno o optymizm – żadna z nich nie zakończyła się reunifikacją. Jednak w przypadku W3C i WHATWG nie dojdzie przynajmniej do wzajemnego ekskomunikowania się. Cóż, dobre i to.

Warto odwiedzić

http://www.simonstl.com/articles/civilw3c.htm

http://www.zeldman.com/2006/07/17/an-angry-fix/

http://blog.whatwg.org/faq/

http://blog.whatwg.org/faq/pl/

«poprzednia 1 2 następna »

publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
skomentuj »

Polecane książki

Czytaj Webhosting

Chcesz być na bieżąco z naszymi informacjami? Zapisz się na Newsletter.

Zarejestruj domenę

Sprawdź dostępność swojej domeny:

.pl: 0 zł   .com: 19.90 zł
.com.pl: 0 zł   .eu: 19.90 zł