publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
skomentuj »

TAGI: internauci , sieci społecznościowe , dobroczynność , firmy , społeczeństwo , marketing , pr

2011-12-15 12:00  |  Tomasz Smykowski

Odbudowali bibliotekę ze zgliszczy i zlikwidowali opłaty bankowe – internauci stają się coraz bardziej świadomi

Odbudowali bibliotekę ze zgliszczy i zlikwidowali opłaty bankowe – internauci stają się coraz bardziej świadomi

„Ziarno gorczycy, gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion. Lecz wsiane wrasta i staje się większe od innych, wypuszcza wielkie gałęzie tak, że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu” – takie motto zapisała na kartce pisarka Anna Łacina. Wsunęła ją do paczki pełnej książek i podążyła na pocztę, aby nadać ją do małej mieściny Kobułty położonej na Mazurach, w połowie drogi samochodem między Olsztynem a jeziorem Śniardwy.

Mieszkańcy cieszyli się z nowej biblioteki tylko dwa miesiące. W listopadzie ogień strawił cały księgozbiór, a woda strażaków zniszczyła sprzęt komputerowy. Teraz na zgliszczach powstaje nowy księgozbiór, zebrany od ludzi dobrego serca i szczodrych firm z całego kraju. Nie była potrzebna telewizja, ani miliony wydane na kampanię społeczną, wystarczyło kilka e-maili wysłanych przez pracowników biblioteki do znajomych. Jeden z nich trafił do Aleksandry Wapniarz z Macmillan. Gdy go dostała, stworzyła na Facebooku wydarzenie „Pomagamy odtworzyć bibliotekę”. Obecnie ma 962 uczestników, a zaproszonych jest 6750 osób. Zorganizowane zostały miejsca zbiórek w różnych lokalizacjach w całym kraju. Już teraz biblioteka otrzymała książki od dziesiątek darczyńców i wszystko wskazuje na to, że księgozbiór uda się odbudować. Do ubiegłego tygodnia ludzie przysłali 2 tysiące książek, średnio 5-100 dziennie.

Serwisy społecznościowe pomagają organizować pozytywne akcje, ale także przeciwstawiać się zagrożeniom. Przekonała się o tym Molly Katchpole. Gdy Bank of America ogłosił wprowadzenie opłaty 5 dolarów miesięcznie od karty debetowej, założyła na protest na stronie Change.org. Pod jej petycją podpisało się 300 tysięcy osób, nawet prezydent Obama i senator Dick Durbin, który zaproponował niezadowolonym klientom, aby zagłosowali nogami i przenieśli się do innego banku, świadczącego lepsze usługi.

W końcu Bank of America ugiął się pod ciężarem narastającej krytyki, która w końcu dotarła do mediów mainstreamowych, wraz z sondażem wskazującym, że bank może stracić przez swoją decyzję 9% klientów. Mimo to wielu ludzi postanowiło przenieść swoje oszczędności do lokalnych banków, nie chcąc dać zarobić korporacjom, które sprzedawały kredyty bezrobotnym i oferowały na rynku jako nowy rodzaj akcji, aby później uratować się przed bankructwem rządową dotacją dodrukowanymi w zeszłym roku 700 miliardami dolarów.

Serwisy społecznościowe nie tylko więc skutecznie skupiają ludzi wokół akcji poparcia, ale też wokół akcji sprzeciwu, chociaż według socjolog dr Marty Klimowicz, to drugie jest „psychologicznie trudniejsze”, ponieważ czasem trzeba zrezygnować z czegoś, co lubiliśmy.

Jednak nie każda akcja się udaje, nie każda jest rzetelna. Na przykład Empik uważa, że akcja „nie karm książkowego potwora”, zniechęcająca do zakupów w tej sieci księgarni źle traktującej wydawców, „serwuje wyrywkowe bądź nieprawdziwe informacje” (trudno się spodziewać, by Empik uważał inaczej).

Ważna jest też realizacja. Grupa TP (do której należy Orange) docenia starania zaangażowanie producenta i dobrą realizację klipu „Adolf i faktura Orange”, chociaż jej przedstawiciel uważa, że „widział lepsze adaptacje filmowe”. Niemniej jednak nie ma co się obrażać i należy rozwiązywać zgłoszone przez internautów problemy.

Z kolei związany z cenami paliw bojkot stacji Statoil nie przeszkadza firmie, która uważa, że łańcuszek ten krąży po Internecie kilka lat. Michał Sadowski z Brand24 uważa jednak, że markę dotknął kryzys.

Czasem akcje społecznościowe organizują ludzie dla czystej rozrywki, czasem konkurencja, przeciwnicy polityczni, a bywa że i zwykli klienci albo ludzie dobrej woli. Odróżnienie jednych od drugich czasem jest ciężkie.

Kreowanie negatywnego wizerunku, czarny marketing internetowy bardzo łatwo pomylić z prawdziwą akcją oddolną. Wykorzystują to niektórzy politycy i firmy, aby ośmieszyć i zdyskredytować swoją konkurencję, przeciwników politycznych albo krytyków.

Niemniej jednak gdy akcja jest realizowana naprawdę oddolnie, jest uczciwa, przejrzysta i popierana przez wielu ludzi, serwisy społecznościowe potrafią zmienić na lepsze otaczającą nas rzeczywistość – nawet jeśli działaniom tym brakuje poparcia korporacji, rządów i grup interesów.

W Internecie rodzi się nowa świadomość ludzkości.

źródło: wyborcza.biz

publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
skomentuj »

Komentarze

Uwaga! Możesz zarejestrować się w serwisie i w ten sposób zarezerwować swój nick oraz ominąć konieczność ciągłego odczytywania wyrazów.

Aby dodać komentarz, musisz podać swój nick, treść komentarza oraz poprawnie przepisać oba słowa z obrazka (słowa muszą być rozdzielone spacją).
W treści komentarza można używać języka formatowania BBcode.

Polecane książki

Czytaj Webhosting

Chcesz być na bieżąco z naszymi informacjami? Zapisz się na Newsletter.

Zarejestruj domenę

Sprawdź dostępność swojej domeny:

.pl: 0 zł   .com: 19.90 zł
.com.pl: 0 zł   .eu: 19.90 zł