Sabine Leutheusser-Schnarrenberger należy do niemieckich liberałów, partii FDP. Piastowała już stanowisko ministra sprawiedliwości w latach dziewięćdziesiątych w rządzie kanclerza Helmuta Kohla. Wówczas, w proteście przeciwko działaniom rządu, które miały pozwolić na podsłuchiwanie obywateli przez służby specjalne, demonstracyjnie ustąpiła ze stanowiska. Od tamtego czasu jest znaną obrończynią prawa do prywatności.
Zdaniem pani minister, Google gromadzi zbyt wiele władzy i informacji o użytkownikach, przede wszystkim poprzez programy takie jak Google Earth i Google Books. Uważa ona, że to co się dzieje, to powstawaniem monopolu, „podobnego do Microsoftu”.
Rozwiązaniem tego problemu nie powinno być blokowanie Google lub powstrzymywanie go – uważa Sabine Leutheusser-Schnarrenberger. „Chcę jednak stworzyć w tym więcej przejrzystości, doprowadzić do sytuacji, w której użytkownicy będą wiedzieli, co dzieje się z ich danymi. Uważam bowiem, że firmy są do tego zobowiązane, wiele rzeczy muszą poprawić. Jeśli same tego nie zrobią, będziemy musieli podjąć działania sami, jako prawodawcy” – dodała minister sprawiedliwości.
Rzecznik niemieckiego oddziału Google natychmiast skomentował słowa minister rządu kanclerz Merkel. Gigant z Mountain View utrzymuje, że „pełna przejrzystość w kwestii danych użytkowników to fundament polityki firmy, nieustannie też trwają prace nad usprawnieniami w tej dziedzinie”.
Źródło: Spiegel.de, reuters.com
Ładowanie





Dyskusja
dodaj komentarz