Ładowanie Ładowanie

Artykuł > Internetowy parking, czyli jak można zarabiać na domenach

strony: 1 | 2 następna »
wydrukuj: print publikuj: wykop dodaj do flakera Dodaj jako nius na OSnews.pl! delicious

Internetowy parking, czyli jak można zarabiać na domenach

2008-06-16 08:40:00 | Grzegorz Miłkowski
Internetowy parking, czyli jak można zarabiać na domenach

Zjawisko tzw. domainingu, czyli zarabiania na domenach, jest już trendem, który na stałe wpisał się w krajobraz rynku internetowego. Nikogo nie dziwią domenowe transakcje sięgające tysięcy lub nawet milionów dolarów. Zdarza się jednak, że oczekiwanie na wymarzonego kupca naszej nazwy lub na ukończenie serwisu WWW, który miał być „podpięty” pod wybrany adres, dłuży się niemiłosiernie. W takim wypadku domena internetowa leży bezczynnie, zbierając tylko wirtualny kurz. Można jednak tego uniknąć i zagospodarować czas nieużywanego adresu internetowego, by ten wykazał się jakimś produktywnym zajęciem i zaczął zarabiać dla nas pieniądze. Gdy w portfolio mamy pokaźną grupę nieużywanych domen (których w najbliższym czasie nie zamierzamy w żaden sposób wykorzystywać), najlepiej je po prostu zaparkować.

Parkowanie domen (ang. domain parking) jest sposobem na monetaryzację ruchu na niewykorzystywanych domenach, które zamiast leżeć odłogiem, mogą zarobić dla nas kilka groszy. Polega ono na umieszczaniu pod danym adresem linków, za kliknięcia których otrzymujemy wynagrodzenie. Zawartość strony generowana jest automatycznie, a użytkownik musi jedynie określić zakres tematyczny wyświetlanych reklam, którą można dookreślić, by była ona jak najlepiej dopasowana do nazwy domeny internetowej.

Wybieramy odpowiednie miejsce parkingowe

Wśród serwisów oferujących usługę parkowania domen są m.in. Sedo.com, NameDrive.pl, Bodis.com czy ParkingPanel.com. Opinie osób „siedzących” w domenowym biznesie są podzielone, ale przeważa zdanie, iż polskie domeny narodowe najlepiej parkować w NameDrive, globalne natomiast w Sedo. Dodatkowym plusem, działającym na korzyść NameDrive, jest fakt, że serwis ma swój polski oddział, w związku z czym kontakt z pomocą techniczną może odbywać się w naszym rodzimym języku. Jeżeli się przyjrzymy dyskusjom użytkowników forów internetowych poświęconych zagadnieniom domainingu, stwierdzimy, że zarówno Sedo, jak i NameDrive toczą w miarę wyrównany bój o klientów, jednak z lekkim wskazaniem na tego drugiego ze względu na poziom obsługi klienta.

„Mimo że polski rynek wtórny domen jest zdecydowanie jednym z ciekawiej rozwijających się, nie planujemy na razie uruchomienia polskojęzycznej wersji serwisu” – odpowiada na nasze pytanie o uruchomienie zlokalizowanej wersji serwisu Semra Yilmaz, PR Manager z Sedo.com. – „Jednakże zatrudniamy pracowników, których rodzimym językiem jest polski, dzięki czemu mamy pewność, że klienci z Waszego kraju mogą otrzymać zadowalające wsparcie” – dodaje.

Reklama reklamie nierówna

Wpływy z parkowania domen są bardzo zróżnicowane i wahają się w zależności od kategorii tematycznej reklamy. Przykładowo: lepiej płatne są kliknięcia linków związanych z nieruchomościami lub kredytami niż reklamy związane z edukacją (jak widać, edukacja nawet na parkingu jest niedoinwestowana) czy muzyką. System gradacji płatności za różne typy reklamy może rodzić pokusę wyboru zawsze najdroższej sekcji tematycznej dla każdej domeny – niezależnie od tego, czy ta ma jakiegokolwiek merytoryczny związek z wybranym zagadnieniem. Jak się jednak nietrudno domyślić, serwisy zajmujące się parkowaniem domen starają się przed takim procederem zabezpieczać.

„Wszystkie domeny zaparkowane w NameDrive są monitorowane i weryfikowane pod kątem spójności nazwy domeny z wyświetlanymi reklamami” – mówi Małgorzata Garbe z serwisu NameDrive. – „Ewentualne nadużycia prowadzą do usunięcia domeny z parkingu lub w rażących przypadkach do zablokowania konta”.

Trzeba sobie też uświadomić fakt, iż taka manipulacja może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego.

„Jednym z najważniejszych czynników podczas parkowania domen jest wybór odpowiednich słów kluczowych” – mówi Semra Yilmaz. – „Jeśli chcemy zaparkować domenę travel.com, wówczas najlepszymi słowami kluczowymi będą travel, tourism, voyage, trip, journey itp. W wypadku gdy użytkownik szukający informacji związanych z podróżami (ang. travel), trafi na taką domenę, z dużym prawdopodobieństwem kliknie umieszczone tam linki, które doprowadzą go do stron zawierających informacje związane z interesującym go tematem. Jeśli na domenie travel.com ustawimy słowa kluczowe związane z finansami, prawdopodobnie nie zarobimy zbyt wiele, gdyż internauta po zobaczeniu reklam w żaden sposób niepowiązanych z podróżami szybko zamknie okno przeglądarki”.

Według użytkowników forum di.pl, jednego z największych polskich forów poświęconych tematyce domen internetowych, tzw. clickrate reklam, które są dobrze dobrane do nazw domen, jest kilkakrotnie większy i sięga nawet kilkunastu procent odwiedzających.

Skąd przybędą goście?

W tym miejscu należy też poruszyć kwestię tzw. ruchu na zaparkowanych domenach. Regulaminy serwisów oferujących tę usługę jasno stwierdzają, że nie wolno w sposób sztuczny zwiększać liczby odsłon i kliknięć np. przez reklamę banerową, posty na forach, e-maile, czaty itp. Wśród restrykcji serwisu NameDrive znalazło się nawet zastrzeżenie zabraniające krewnym, przyjaciołom lub znajomym właściciela domeny klikać umieszczonych tam linków reklamowych.

Wszystkie odsłony adresów „podpiętych” do parkingu muszą więc być wygenerowane w naturalny sposób. Wejścia na witryny mogą pochodzić jedynie z dwóch źródeł: „type in” oraz „expiring traffic”. Pierwsze pojęcie oznacza po prostu nazwy wpisywane bezpośrednio w przeglądarce. Mogą to być zarówno nazwy generyczne (czyli popularne słowa i zwroty), jak i literówki popularnych serwisów internetowych (np. inertia.pl).

„Na literówki wchodzimy przez pomyłkę, tak więc gdy zobaczymy stronę inną niż ta, której się spodziewaliśmy, szybko z niej wychodzimy. Inaczej jest w wypadku domen generycznych. Jeżeli szukamy w Sieci agencji pracy, wpisując w przeglądarkę agencjepracy.pl, i w efekcie znajdziemy stronę z reklamami agencji oraz pośredników pracy, z pewnością wybierzemy jedną z nich i klikniemy” – stwierdza Małgorzata Garbe.

Fakt ten potwierdza również Semra Yilmaz, która zauważa, że wśród czterech milionów zaparkowanych w Sedo domen największą popularnością cieszą się właśnie „generyki“, takie jak np. dollars.com czy planet.com.

Drugą grupę źródeł wejść stanowią domeny tzw. wygasającego ruchu, czyli pozostałości po zlikwidowanych serwisach internetowych. Adresy takie są już wypozycjonowane w wyszukiwarkach oraz często też mają prowadzące do nich linki, rozsiane po różnych zakamarkach Sieci. Jak nietrudno zgadnąć, czynniki te w rezultacie przyczyniają się do pokaźnego wzrostu liczby osób odwiedzających taką domenę, co ma też swoje przełożenie na określone zyski.

Najnowsze wiadomości

reklama

strony: 1 | 2 następna »
wydrukuj: print publikuj: wykop dodaj do flakera Dodaj jako nius na OSnews.pl! delicious

Czytaj webhosting.pl:

Dyskusja

dodaj komentarz
0 + -
comnt #01 dAREuS 2008-07-07 11:38:34
dAREuS Zapraszam do dyskusji. Jakie jest Wasze zdanie na temat parkowania domen? Czy uważacie, że hamuje ono rozwój Sieci? Czy nadszedł już czas, by poważnie zastanowić się nad Web 3.0 i brakiem czegoś takiego jak adres internetowy?
------------------
Browser:
0 + -
comnt #02 eimi 2008-07-07 11:38:34
eimi Według mnie adresy internetowe mają coraz mniejsze znaczenie. Nowe serwisy znajduję wyłącznie poprzez wyszukiwarki - więc jak dla mnie mogłyby mieć sam adres IP. A znane mi są już w zakładkach wyszukiwarki, zatem co za różnica?
------------------
Browser:
0 + -
comnt #03 Misiek 2008-07-07 11:38:34
Misiek Trudno uwierzyć że adres internetowy zniknie. Takie widzenie to raczej utopia. Wyszukiwarka służy do odnalezienia nowego serwisu. Jeśli oferowana usługa odpowiada klientowi, to on do niej wróci. Ale jak wróci? Czy poprzez zakładkę w ulubione? Czy przez nazwę/adres internetowy? Trzeba też patrzeć na prawo przyczyny i skutku. Ludzie gwałtownie nie zmieniaja przyzwyczajeń. Adres domenowy to ich dotychczasowe doświadczenie. A działy marketingu dla sprzedaży produktów nie będą 'szalenie nowatorskie' i nie wtopią kasy na rzekome Web 3.0 i nie zainwestują pieniędzy w 'niewiadomo' jaki sposób powiększenia rozpoznawalnosci firmy i identyfikacji jej znaku. Jeśli ktoś uważa że adres domenowy nie jest najlepszym sposobem na dotarcie do 'znanej firmy','znanego serwisu', 'znanego źródła informacji' to niech powie CO NIM WG NIEGO JEST. Ktoś, kto znajduje nowe serwisy poprzez wyszukiwarki nie jest poza tym interesującym targetem bo to ktoś kto raczej spędza dużo czasu w internecie, znaczy się nie ma pieniędzy. Wbrew pozorom, w życiu jest znacznie więcej rzeczy niż internet. Dla pewnych ludzi jest to tylko źródło informacji, kanał reklamy/akwizycji zamówień/zawierania transakcji ale nie fascynacja życia. Dlatego unikalny adres to jesczcze będzie długo obowiązywać. A co do substytutu? Jak narazie rewolucyjnej koncepcji brak
------------------
Browser:
0 + -
comnt #04 dAREuS 2008-07-07 11:38:34
dAREuS Myślę, że rola bookmarków jest coraz większa. Zauważ, że i w nowym Firefoksie i w Operze mamy do czynienia z inteligentymi i tagowanymi zakładkami. Wszystko po to, by zapamiętać stronę przez skojarzenie z jej tematyką. Dziś wpisujesz w polu adresu hasło "php" i dostajesz listę stron, które otagowałeś sobie w ten sposób. Liczy się semantyka a nie formalizm. Zgodzę się, że nazwy domenowe będą jezcze długo na rynku - głównie przez to, że współcześnie mamy silnie powiązane emocje z wizerunkami marek, ale kiedy marek przybywa, zaczyna się liczyć to, co za nimi stoi. Zauważ, że do wyszukiwarki częściej wpisujemy "najlepsze opony", niż "opony fulda".
------------------
Browser:
0 + -
comnt #05 Misiek 2008-07-07 11:38:34
Misiek Świadomość użyteczności bookmarków powinna rosnąć. Natomiast jest jak sądzę także granica - duża ilość bookmarków staje się problemem. Bo zaczyna się przeszukiwać bookmarki. Ktoś oczywiście może je hierarchicznie zorganizować aby łatwiej docierać do konkretnej informacji, i tutaj porządna, odpowiednio zorganizowana ta jakby nie było 'taksonomia' to ułatwia, ale przy dużej rozbudowie staje się to problemem. Tak więc zasadniczo liczy się czas dotarcia, dla danego typu użytkownika, o danej mentalnosci, umiejętnościach posługiwania się w tym przypadku wyszukiwarką - do poszukiwanej informacji, do kontaktu do danej firmy, osoby. Starszej daty panie sekretarki mają inną metodę - na korkowej tablicy przed nosem, na samoprzylepnych kolorowych karteczkach wpisują sobie adres strony internetowej! Czas dotarcia do informacji. Czasem łatwiej po prostu użyć pamięci podręcznej w głowie i wpisać adres internetowy - nazwę po domenie. BEZ WĄTPIENIA jednak bookmarki w przypadku złożonych urli, do konkretnych miejsc w serwisie, konkrentych dokumentów mają druzgocącą przewagę. Np. do regulaminu wydawania kart kredytowych banku X, który zobowiązany umieszczeniem tego regulaminu umieścił go w serwisie oraz wyszukiwarce, ale ZA CHOLERĘ nazwa regulaminu nie jest explicite dostępna w indeksie wyszukiwarki (taki to anty-search engineering, aby jak najbardziej utrudnić dotarcie do tego regulaminu ofiarom kredytowym wypełniając jednocześnie wymóg jego umieszczenia na serwisie). Co do emocji związanych z markami - tak, w przypadku dużej ilości marek szuka się to co za nimi stoi. Jakkolwiek w przypadku np. naszego wczesnego internetu, mamy serwisy porzadne, których utrzymanie ktoś finansuje i amatorskie, które póki ich twórca się nie znudzi albo stwierdzi że nie ma siły już na utrzymanie 'za darmo' albo np. sklepy internetowe, gdzie mamy dostawcę uczciwego, albo oszusta. Dlatego, nie do końca interesuje nas jakikolwiek serwis w temacie, jakikolwiek sklep. Interesuje nas taki serwis, który jest uaktualniany, z szeroką ofertą informacji a także sklep, gdzie dostaniemy towar jak zapłacimy, a nie taki gdzie pan Czesio zgarnie kase i tyle go widzieli. Czyli, w pewnych obszarach zainteresowania interesuje nas KONKRENTY obiekt. A w pewnych - będziemy szukać 'najlepszych opon', 'najlepszej armatury' itp. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach...
------------------
Browser:
0 + -
comnt #06 Arystopaulo 2008-07-07 11:38:34
Arystopaulo Witam,



A ja mam takie pytanko do was, mianowicie czy nie łatwiej by było na danej stronie umieścić reklamy google?



Z tego co wyczytałem z artykułu: za 25 000 kliknięć otrzymuje się 700 dolarów. 700/25000 - 0,028 dolara za klik. Natomiast google daje 0,05 dolca bodajże?

To w takim razie w czym się to opłaca? W tym że do tego serwu pewnie łatwiej trafić bo jest umieszczony na danej stronie... tak? I ludzie pewnie wchodzą na daną domenę właśnie dlatego bo zobaczyli link że ona jest na sprzedarz... ?



Z góry dziękuje za odpowiedz,

Pozdrawiam,
------------------
Browser:
0 + -
comnt #07 Arturo 2010-03-26 11:09:49
Arturo polecam przeczytać tę książkę , rewelacja

http://domeny-internetowe.zlotemysli.pl/zlotaoferta,1/
------------------
Browser: Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl; rv:1.9.2.2) Gecko/20100316 Firefox/3.6.2 GTB6

Komentarze

  • Aby dodać komentarz, musisz podać swój nick, treść komentarza oraz poprawnie przepisać oba słowa z obrazka (słowa muszą być rozdzielone spacją).
  • Jeśli masz problemy z odczytaniem słów, zmień zdjęcie.
  • Używamy tego zabezpieczenia, ponieważ dzięki niemu rozwija się projekt reCAPTCHA. Sugerujemy jednak, by zarejestrować się w serwisie i w ten sposób ominąć konieczność ciągłego odczytywania wyrazów.
  • W treści komentarza można używać języka formatowania BBcode.