publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
10 skomentuj »

TAGI: google , microsoft , wyszukiwarka , bing , kopiowanie

2011-02-02 09:00  |  Adam Golański

Google zgrzyta zębami: Microsoft kopiuje nam wyszukiwarkę!

Google zgrzyta zębami: Microsoft kopiuje nam wyszukiwarkę!

Skąd się biorą wyniki w wyszukiwarce Bing? Przedstawione przez Google dowody nie pozostawiają cienia wątpliwości – Microsoft „karmi” Binga wynikami zapytań dla Google Search. Redmond oczywiście zaprzecza, a samo Mountain View? No cóż, nie jest wcale z tego powodu szczęśliwe i wzywa konkurenta do zaprzestania tej praktyki.

Gra w wyszukiwanie to gra o wielkie pieniądze. Bing, startując ze słabej pozycji, w ciągu ostatniego półrocza bardzo poprawił jakość swoich wyników. Czy jednak to zasługa jego własnych algorytmów, czy też nieuczciwego podglądania konkurencji? Google uważa, że to drugie. „Całą swoją karierę poświęciłem tworzeniu dobrej wyszukiwarki” – stwierdził Amit Singhal, jeden z twórców algorytmów wyszukiwania w Google. „Nie mam problemów z tym, że konkurent tworzy innowacyjny algorytm. Ale według mnie kopiowanie to nie innowacja” – dodał.

Zaczęło się w maju zeszłego roku, kiedy to ludzie z Google'a poinformowali Danny'ego Sullivana z Search Engine Land, że zauważyli znaczną poprawę wyników wyszukiwania w Bingu. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że wyszukiwarka Microsoftu zwracała te same wyniki co Google, nawet przy nietypowych pomyłkach w rzadkich słowach kluczowych.

Pierwszym słowem, które zwróciło uwagę speców z Google było „tarsorrhaphy”. To chirurgiczna operacja powiek – słowo na pewno nie używane na co dzień. Przy podaniu Google błędnej pisowni „torsorophy”, wyszukiwarka przedstawiała poprawną pisownię, wraz z wynikami dla niej. W tym czasie Bing nie miał żadnych wyników dla błędnego zapisu. Kilka tygodni później Bing zaczął jednak zwracać dla tego zapytania pierwsze wyniki z listy Google'a, bez przedstawienia poprawnej pisowni. Zadziwiające – skąd Bing „wiedział”, co należy przedstawić, nie znając poprawnej pisowni? Gdyby wyszukiwarka Microsoftu ją znała, zwróciłaby znacznie więcej adekwatnych wyników dla poprawionego zapytania.

Inżynierowie Google zaczęli bardziej przyglądać się Bingowi i szybko zauważyli ciekawą korelację: adresy z wyników ich wyszukiwarki zaczęły z rosnącą częstotliwością pojawiać się w we wszelkiego rodzaju zapytaniach, także tych bardzo rzadkich czy przekręconych. Nawet wyniki, które uważano za pomyłki, też były dziwnym trafem w Bingu obecne.

Aby potwierdzić swoje podejrzenia, ludzie z Mountain View przygotowali pułapkę: sto spreparowanych zapytań o słowa kluczowe, których nikt normalnie by nie wpisał, np. „hiybbprqag”. Podłączono do nich w wynikach po jednej stronie, która oczywiście nic wspólnego z zapytaniem nie miała. Nie było żadnych powodów, dla którego wyszukiwarka miałaby zwracać akurat tę stronę w odpowiedzi na takie zapytanie.

Następnie 20 inżynierów dostało laptopy z Windows i Internet Explorerem 8, wzbogaconym o pasek narzędziowy Binga i zostało zmuszonych do wyszukiwań za pomocą tego zestawu właśnie tych spreparowanych słów kluczowych. Nie minęło kilka tygodni, a Bing w odpowiedzi na zapytania o słowa w stylu „ hiybbprqag” zaczął zwracać to samo, co Google.

Nie ma obecnie wątpliwości, że Microsoft wykorzystał do karmienia swojej wyszukiwarki danych z IE8, który może wysyłać dane poprzez funkcję Sugerowane witryny, oraz z paska Bing, który wysyła dane do Redmond w ramach programu „ulepszania doświadczenia użytkownika”. Zdaniem ludzi z Mountain View, „wiele wyników Binga wygląda jak niekompletne wersje wyników z Google'a – to tania imitacja”. Amit Singhal wzywa więc Redmond do zaprzestania tej praktyki i zachęca użytkowników, by korzystali bezpośrednio z Google, a nie jego namiastki.

Tymczasem sam Microsoft odpowiedział Dany'emu Sullivanowi, nie przyznając się bezpośrednio do kopiowania wyników. Redmond stwierdziło jedynie: „korzystamy z wielu sygnałów i podejść dla ustalenia rankingu, ale podobnie jak inni gracze w tej branży nie będziemy dokładnie tego objaśniać. (…) Pasek narzędziowy Binga pomaga nam mierzyć dane z kliknięć (…) Ten eksperyment Google'a wydaje się hakerską zagrywką, aby zmylić i zmanipulować te sygnały”.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy tego typu praktyki, to w świetle podejścia Microsoftu do „własności intelektualnej”, coś, co mieści się w pojęciu „zdrowej konkurencji”?

źródło: searchengineland.com

publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
10 skomentuj »

Polecane książki

Czytaj Webhosting

Chcesz być na bieżąco z naszymi informacjami? Zapisz się na Newsletter.

Zarejestruj domenę

Sprawdź dostępność swojej domeny:

.pl: 0 zł   .com: 19.90 zł
.com.pl: 0 zł   .eu: 19.90 zł