Pierwszą aplikacją, która doczekała się zintegrowania z Google Translate, był komunikator Gtalk. Dodano do niego system botów czatowych, pozwalających na przekład w czasie rzeczywistym zarówno pojedynczych słów jak i całych zdań, a całość, choć nie idealna, pozwalała na w miarę zrozumiałą komunikację.
Kolejnymi projektami giganta, wzbogacanymi o system translacyjny były Google Googles, pozwalające na tłumaczenie obcojęzycznych napisów uchwyconych kamerą telefonów z Androidem oraz przeglądarka Chrome, która od marca br. pozwala na tłumaczenie całych stron internetowych jednym kliknięciem. Z kolei w lipcu podczas Wikimanii 2010 w Gdańsku Google pokazało wyniki projektu automatycznego tłumaczenia artykułów anglojęzycznej Wikipedii na mniej popularne w tej encyklopedii języki, takie jak arabski, swahili czy hindi.
Teraz przyszedł czas na koronną aplikację biurową z Mountain View. W edytorze Google Docs pojawił się mechanizm tłumaczenia tekstu na jeden z 53 obsługiwanych przez Google Translate języków. Wybierając z menu Narzędzia funkcję Przetłumacz dokument uzyskujemy okienko dialogowe, poprzez które możemy ustalić tytuł przetłumaczonego tekstu i wskazać język, na który tłumaczenie ma zostać przeprowadzone. Przekład odbywa się bardzo szybko, a powstały dokument zostaje otworzony w nowej karcie.
Interfejs systemu translacyjnego Dokumentów Google.
Jeśli korzystacie z Google Chrome, spotka was przy tym zabawna niespodzianka – przeglądarka rozpozna, że dokument jest w innym niż jej interfejs języku i natychmiast zaoferuje przekład z powrotem. Wypróbowanie tej możliwości pokazuje jednak, jak daleko jeszcze maszynom do tłumaczeń na literackim poziomie.
Zaangażowanie giganta w usługi translacyjne jest jednak bardzo duże. Czy Google zbuduje w końcu odpowiednik rybki Babel z książki Douglasa Adamsa „Autostopem przez Galaktykę”? W lutym br. Brytyjska prasa donosiła, że Mountain View pracuje nad mechanizmem dla telefonów komórkowych, który pozwoliłby na automatyczne tłumaczenia ludzkiej mowy. Tu jednak wyzwanie jest znacznie wyższe, niż w wypadku tekstu, Google nie potwierdziło też oficjalnie tych rewelacji.
Źródło: googledocs.blogspot.com
Ładowanie






Dyskusja
dodaj komentarz