Dariusz Nawojczyk: Skąd pomysł na Fotkę.pl? Czy serwis ten ma jakiś swój bezpośredni wzór?
Rafał Agnieszczak: Pomysł powstał w końcowej fazie bańki internetowej w roku 2000. Ja i mój wspólnik pracowaliśmy wówczas w jednym z portali (Ahoj.pl – przyp. red.), który niestety upadł. Doszliśmy wówczas do wniosku, że nie chcemy popełnić tych samych błędów, przy czym głównym błędem tego portalu był przerost zatrudnienia. Szukaliśmy więc pomysłu na to, w jaki sposób zdobywać treść dla potrzeb serwisu bez konieczności zatrudniania rozbudowanego zespołu. W międzyczasie, w październiku 2000 roku, pojawiła się strona HotOrNot.com, która chyba jako pierwsza pozwalała internautom na dodawanie zdjęć i wzajemne ich ocenianie. Na podstawie tych ocen HotOrNot.com tworzył ranking najatrakcyjniejszych użytkowników. Strona w zamierzeniu twórców miała być żartem, ale okazała się wielkim sukcesem – postanowiliśmy więc przenieść ten model do Polski.
Jak wyglądały początki? Ile osób tworzyło pierwszą wersję Fotki.pl? Jakiego rzędu pieniądze zostały zainwestowane w pierwszą wersją serwisu?
Początki jak zwykle nie należały do najłatwiejszych. Pracowaliśmy we dwójkę: ja i mój wspólnik Andrzej Ciesielski. Podzieliliśmy role tak, że do mnie należało zarządzanie i działania marketingowe, a Andrzej zajął się programowaniem. Właściwie główną inwestycją był więc nasz czas, bo udało nam się pozyskać sponsorowany hosting. Ach, no i nie zapominajmy o domenie – kosztowała nas 200 zł. To całe koszty związane z inwestycją.
Jakie były pierwsze cele, które sobie postawiliście? Jaką liczbę użytkowników chcieliście wówczas pozyskać?
Myśleliśmy raczej w kategoriach: „zobaczmy, co z tego wyjdzie”. Choć oczywiście robiliśmy pewne szacunkowe dane, np. wiedzieliśmy, że w Polsce uczyło się wówczas około 6 milionów osób, przy czym dostępem do Internetu dysponowało około 500 tysięcy. To chyba było nasze pierwsze założenie odnośnie do liczebności grupy docelowej.
A jak to wygląda dziś?
Dziś mamy ponad 6,1 miliona zarejestrowanych kont. W styczniu tego roku ogólna liczba unikatowych użytkowników według gemiusTraffic przekroczyła 10 milionów. Za chwilę będziemy mieli 3 miliardy odsłon. To liczby, o których na początku tylko marzyliśmy.
Rysunek 1: Według gemiusTraffic w styczniu 2008 roku Fotka.pl przekroczyła magiczną barierę 10 milionów unikatowych użytkowników.
Jak szybko Fotka.pl zaczęła przynosić zyski? Jakie są dziś główne źródła utrzymywania się serwisu?
W pierwszej fazie myśleliśmy, że wystarczą nam dochody z reklam. Nawiązaliśmy współpracę z siecią ARBOmedia, ale szybko się okazało, że przychody z reklam nie pokrywają rosnących kosztów. Wtedy wpadliśmy na pomysł, by pobierać od użytkowników opłaty za możliwość wysyłania prywatnych wiadomości. Oczywiście społeczność była tym oburzona, ale nie mieliśmy wyjścia, alternatywą było bowiem zamknięcie serwisu. Kiedy poinformowaliśmy użytkowników o tym fakcie, szybko zmienili zdanie. Niedługo później, w roku 2003, skorzystaliśmy z usług nowej sieci reklamowej (Ad.net – przyp. red.), co w pewien sposób poprawiło wskaźniki naszych przychodów i w roku 2004 odnotowaliśmy pierwsze zyski. Dziś mamy własne biuro sprzedaży reklam, a nasz dochód netto w roku 2007 wyniósł 2,5 miliona złotych.
Jak rozumiem, zyski nie zostały „przejedzone”?
Nie, zainwestowaliśmy je w rozwój serwisu. Przede wszystkim zbudowaliśmy własną infrastrukturę serwerową i wzbogaciliśmy funkcjonalność strony o takie narzędzia, jak czat czy radio internetowe. Zresztą do dziś pojawiły się także takie usługi, jak serwer Jabbera (jabber.fotka.pl – przyp. red.) czy API do tworzenia własnych aplikacji współpracujących z serwisem. Nie jesteśmy jednak wielkimi fanami ciągłego rozbudowywania strony.
Dlaczego?
W Polsce mamy do czynienia z manią „ficzerologii”. Wszyscy myślą tak: „dodam jakiś gadżet na stronę i przyjdą do mnie miliony”. To jakaś totalna bzdura. Ludzie potrzebują prostych rozwiązań, które będą intuicyjne i zaspokoją ich podstawowe potrzeby. Na pewno nie będziemy na siłę wdrażali jakichś nowych funkcji, jeśli nie będzie na nie dużego zapotrzebowania. Wyznacznikiem rozwoju serwisu będą więc głośno komunikowane potrzeby jego użytkowników.
A kim są wasi użytkownicy?
Cóż, to dość oczywiste – są to przede wszystkim młodzi użytkownicy Internetu. Aż 67% naszych użytkowników to ludzie w grupie wiekowej 15–24. Następne pod względem wielkości są grupy 25–34 (10,7%) oraz 0–15 (9,9%). Koncentrujemy się na tej największej grupie i to do nich właśnie adresujemy serwis. Nie chcemy być dla wszystkich, bo serwisy dla wszystkich to nieporozumienie. Marketing internetowy polega na tym, by znaleźć grupę docelową i odpowiedzieć na jej potrzeby. A potrzeby siedemnastolatka są inne niż np. dorosłego mężczyzny. Jak zrobić serwis dla nich obu?
Ładowanie







Dyskusja
dodaj komentarz