publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
1 skomentuj »

TAGI: tor , bittorrent , prywatność , anonimowość , luka , napastnik

2010-05-02 14:00  |  Adam Golański

Deweloper Tora ostrzega: nie mieszajcie BitTorrenta z cebulowym trasowaniem

Deweloper Tora ostrzega: nie mieszajcie BitTorrenta z cebulowym trasowaniem

Opublikowanie przez francuskich badaczy dokumentu, w którym opisują swoje doświadczenia ze śledzeniem ruchu w sieci BitTorrent w ciągu 103 dni eksperymentu, mającego na celu znalezienie luk w mechanizmach prywatności tego protokołu, wzbudziło spory niepokój wśród ceniących sobie anonimowość internautów. Najbardziej zaniepokoił ich fakt, że nawet używanie sieci Tor do łączenia się z trackerami nie chroni przez wykryciem ich aktywności, a co gorsza, pozwala nawet na ustalenie historii stron WWW po których surfowali. Na temat tej podatności na atak w BitTorrencie wypowiedział się sam Jakob Appelbaum, jeden z twórców Tora.

Zagrożenia: BitTorrent przecieka

Co może grozić osobom, które „mieszają” Tora z BitTorrentem? Atak składa się z trzech etapów.

Pierwszy z nich wymierzony jest przeciwko tym, którzy skonfigurowali swojego klienta BitTorrenta tak, aby przekierowywał ruch z trackerem przez Tora. Ma to uchronić ich przed ujawnieniem adresu IP tym, którzy sprawdziliby listę peerów na trackerze. Jednak wiele popularnych klientów (w tym µTorrent oraz Vuze) ignoruje ustawienia protokołu pośredniczącego (SOCKS) – wykorzystują one do komunikacji UDP, podczas gdy torowe proxy korzysta tylko z TCP. Aplikacja w tej sytuacji, aby nie wprowadzić zbytecznego zamieszania, wybiera zignorowanie niemożliwych do wymuszenia ustawień.

W niektórych wypadkach jest jeszcze gorzej: klient BitTorrenta bezpośrednio wpisuje adres IP do informacji wysyłanych do trackera. Przychodzą one anonimowo, przez Tora – nie wiadomo, skąd adres IP przyszedł. Jednak chyba nie o to przecież chodziło?

Drugi z ataków, nadbudowany nad pierwszym, skierowany jest przeciwko osobom, które przekierowują cały swój ruch BitTorrenta przez Tora i pozwala peerom na ich zidentyfikowanie. Problem w tym, że implementacje protokołu BitTorrenta w popularnych klientach wybierają sobie losowo port do nasłuchu, podają ten numer trackerowi i peerom, z którymi wymieniane są pliki.

Tracker poznaje teraz realny adres IP (wskutek pierwszego ataku) oraz losowo wybrany port. W tym momencie ochrona przez Tora zawodzi: napastnik po ustaleniu numeru portu peera z którym się komunikuje może w trackerze sprawdzić listę wszystkich peerów, dobrać ten, który działa właśnie na ustalonym wcześniej porcie – i w ten sposób uzyskać realny adres IP. Jeśli jeszcze sama komunikacja nie będzie zaszyfrowana, to w ten sposób można zrobić z punktu wyjścia Tora bramkę do obserwowania ruchu sieciowego.

«poprzednia 1 2 3 następna »

publikuj: Opublikuj w wykop.pl Opublikuj we flaker.pl Opublikuj na OSnews.pl Opublikuj w delicious wydrukuj
1 skomentuj »

Komentarze

  • Motard

    #1 Motard 2010-05-02 18:13:50 0

    "Pozostaje oczywiście kwestia zaufania do trackera, który z konieczności

    dysponuje informacjami umożliwiającymi zidentyfikowanie klientów –

    jeśli wpadnie on w ręce napastnika, gra skończona." Jesli zainwestuje sie 5 euro miesiecznie w VPN, to gra trwa dalej :-)

    Przy okazji polecam I2P.

    IP: 93.182.179.[...] Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; en-US; rv:1.9.1.9) Gecko/20100401 Ubuntu/9.10 (karmic) Firefox/3.5.9

Uwaga! Możesz zarejestrować się w serwisie i w ten sposób zarezerwować swój nick oraz ominąć konieczność ciągłego odczytywania wyrazów.

Aby dodać komentarz, musisz podać swój nick, treść komentarza oraz poprawnie przepisać oba słowa z obrazka (słowa muszą być rozdzielone spacją).
W treści komentarza można używać języka formatowania BBcode.

Polecane książki

Czytaj Webhosting

Chcesz być na bieżąco z naszymi informacjami? Zapisz się na Newsletter.

Zarejestruj domenę

Sprawdź dostępność swojej domeny:

.pl: 0 zł   .com: 19.90 zł
.com.pl: 0 zł   .eu: 19.90 zł