Sekretarz twierdzi, że „Sieć to dość niebezpieczne miejsce”, a dostawcy usług internetowych powinni zaoferować witryny bezpieczne dla dzieci. Co więcej, ISP mogą zostać do tego zmuszeni drogą ustawową. Potwierdza przy tym, że jedną z rozważanych opcji na której skupią się teraz działania ministerstwa, jest wprowadzenie dla stron WWW oznaczeń podobnych do tych, które stosuje się do klasyfikacji filmów.
Burnham twierdzi, że „jeśli popatrzymy wstecz, to zobaczymy, że ludzie, którzy stworzyli Internet, otwarcie stwierdzali, że ma to być miejsce wolne od kontroli rządów. Sądzę, że na poważnie powinniśmy zrewidować ten pogląd, rozważając kwestie szkodliwych treści, praw autorskich i zniesławień”. Dodaje przy tym: „są treści, które nie powinny być dostępne – taka jest moja, absolutnie kategoryczna, opinia. To nie jest kampania przeciwko wolności słowa, to działanie jest dalekie od tego. Chodzi o szeroko rozumiany interes publiczny, gdzie w grę wchodzi naruszenie dóbr innych ludzi. Powinniśmy mieć w tej kwestii jasność i skuteczniej bronić tego, co jest interesem publicznym.”
Cóż takiego brytyjski minister kultury zobaczył w Sieci? (Foto: DailyTelegraph, Martin Pope)
Burnham ujawnia, że obecnie jest rozważanych szereg nowych zabezpieczeń. Początkowo, podobnie jak w przypadku naruszenia praw autorskich, mogłyby być one wdrożone przez dostawców usług internetowych. Gdyby to nie wystarczyło, to będą podjęte inne działania.
Wedle Burnhama rodzice powinni wiedzieć, jakim standardom odpowiada strona odwiedzana przez ich dziecko i jak to miejsce jest zabezpieczone przed szkodliwymi wpływami. Sekretarz podkreśla przy tym, że sukcesem było wypracowanie standardów oznaczeń programów telewizyjnych oraz gier.
Burnham proponuje także wprowadzenie przepisów, które określą czas usunięcia szkodliwych materiałów. Oznaczać to będzie, że właściciele lub zarządzający daną witryną będą musieli w tym oznaczonym czasie uniemożliwić dostęp do treści wskazanych jako obraźliwe lub szkodliwe. Rząd brytyjski rozważa również zmianę prawa dotyczącą zniesławienia. Prace prowadzone przez Ministerstwo Sprawiedliwości mają stworzyć tanią i szybką drogę do obrony przed niszczeniem w Sieci czyjegoś dobrego imienia.
Andy Burnham przyznaje, że jego plany mogą zostać zinterpretowane jako wprowadzenie rządów silnej ręki, ale jego zdaniem nowe standardy są „zupełnie kluczową sprawą”. Niewątpliwie takie postawienie problemu i próby nałożenia kagańca na Sieć wywołają dziką reakcję osób chroniących Internet przed wszelkimi zakusami cenzorskimi.
źródło: The Daily Telegraph
Ładowanie






Moim zdaniem - jeśli chodzi o dzieci i przeglądarkę internetową - to jednak widziałbym to tak, że przeglądarka dla dzieci powinna mieć w jakiś sposób ustawiony namiar na **proxy**, które by decydowało, czy dziecko na wybraną przez siebie stronę może wejść, czy nie. I tu jest miejsce właśnie dla rządu, gdyż to właśnie oni mogliby takie proxy stworzyć i publicznie udostępnić wszystkim za darmo (w szczególności rodzicom zainteresowanym blokowaniem pewnych treści na komputerach swoich dzieci).
Browser:
Browser:
A pewnie ze wywoła dziką reakcję, już zam zabieram się za publikowanie na moim blogu jakieś obrzydliwej karykatury tego idioty.
Browser:
Browser:
Browser:
Moim zdaniem problem leży gdzie indziej. To znaczy ktoś chce decydować o tym jaki tag będzie pasował do jakiej strony, a strony "szkodliwe" mają zniknąć. Nie. Z tym się kategorycznie nie zgadzam.
Moim zdaniem można by to rozwiązać tak: system tagów określających status i treści strony na podstawie którego (w połączeniu z filtrem ustawionym w domu) przeglądarka lub router domowy decyduje czy daną treść można przekazać dalej lub nie. Jestem przeciwny jakiemukolwiek usuwaniu treści z internetu, ale jeśli ktoś nie chce żeby dane treści trafiały na jego własnym komputer to czemu nie? Gorzej jeśli o tym co ja chce obejrzeć mają decydować dostawcy Internetowi lub politycy.
Browser:
Browser:
Ja jestem całkowicie spokojny o losy dziecka pozostawionego samopas na 4chanie. Jak to Aeon Flux mówiła: What doesn't kill us, makes us stranger. Niby dlaczego komukolwiek oszczędzać dziwności?
Tagowanie stron pod względem treści ma ewidentnie jeden cel - ułatwienie roboty rządowym filtrom, by tacy katoliccy lewacy jak pan Burnham mogli sfinalizować swoją misję oczyszczenia świata z "brudów".
Browser:
Browser:
http://www.edgemediatv.com/article001_icke.html
Browser: