Dariusz Nawojczyk: Czym się Pan zajmował przed założeniem sklepu internetowego z oponami?
Wiktor Zajkiewicz: O założeniu firmy oponiarskiej zadecydował przypadek. Wcześniej przez sześć lat mieszkałem na terenie Niemiec. Tamtejsze Ministerstwo Gospodarki stworzyło program reintegracji oraz powrotów emigrantów do Polski. Osoby, które sporządziły najlepszy biznesplan, dostały pomoc gospodarczą w wysokości 15 tysięcy marek na rozkręcenie działalności w rodzimym kraju. Byłem jedną z trzech osób, które zostały objęte tym programem.
Na początku był pomysł na sklep internetowy czy też już wcześniej zainteresował się Pan domenami?
Najpierw zrodziło się zainteresowanie domenami. Kiedy posiadałem już dużą ich liczbę, sklepy internetowe w Polsce dopiero „raczkowały”. Pierwszym sklepem, który założyłem, była witryna www.opony.us.
W jakich okolicznościach podjął Pan decyzję o inwestowaniu w domeny?
Po początkowym wykupieniu adresów pomyłkowych typu: wwwgoogle.pl, wwwgazeta.pl, wwwallegro.pl, wwwonet.pl i ustawieniu odpowiednich przekierowań liczba odwiedzin w moich witrynach z dnia na dzień wzrosła kilkunastokrotnie. Zainteresowałem się więc kupowaniem domen na dużą skalę. Szybko odniosłem też pierwszy sukces – domenę wwwgoogle.fr sprzedałem pewnemu Amerykaninowi za kwotę obecnych 9 tys. zł. Jednak po zamieszczeniu artykułu „Pojedynek polskich zbieraczy domen” na stronach internetowych „Gazety Wyborczej” rynek się zmobilizował i wszystkie najciekawsze adresy pomyłkowe zostały natychmiast zajęte. Chociaż nie zrezygnowałem z wcześniej zdobytych adresów, to zaprzestałem dalszych tego typu zakupów. Obecnie prowadzę negocjacje w sprawie sprzedaży adresu wwwgoogle.ro. Adres ten ma około 900 unikatowych odwiedzin dziennie.
Jakie były pierwsze zakupione nazwy? Dlaczego właśnie te?
Pierwszymi zakupionymi domenami były domeny: opony.net, opony.us, opony.info, opony.org.pl oraz oczywiście adresy pomyłkowe. Wszystkie one były ściśle związane z prowadzoną przeze mnie działalnością. W następnej kolejności wykupiłem również adresy dwuczłonowe typu oponyciezarowe.pl, oponyrolnicze.pl, oponybieznikowane.pl, oponyuzywane.pl i oponymotocyklowe.com.
Posiadanie domeny z końcówką .pl lub .com o nazwie, która jest jednocześnie słowem kluczowym, bardzo ułatwia pozycjonowanie danej witryny w Google'u. Jako przykład mogę podać witrynę www.barum.pl. Strona ta nigdy nie była pozycjonowana, a jest na pierwszym miejscu w rankingu Google'a na hasło „barum”. Podobnie ma się rzecz z kilkoma innymi witrynami, które dzięki bardzo interesującej i bogatej treści są w czołówce, np. domena mysliwstwo.pl mimo błędu w nazwie jest na pierwszym miejscu w Google'u na hasło „myślistwo”. Na stronie tej jest bardzo dużo informacji o myślistwie. Takie przykłady mógłbym mnożyć.
Dlaczego postanowił Pan nabywać kolejne domeny i jakim kluczem Pan się kierował?
Kiedyś jadąc samochodem, zauważyłem z daleka ogromny napis „Centrum logistyczne”. Szacuję orientacyjnie koszt zbudowania konstrukcji, na której była zawieszona reklama, na około 100 000 zł. Pomyślałem – dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, aby dopisać dwie litery „pl”? Na jednej ulicy w pobliżu mojej firmy jest ponad sto hurtowni tkanin. Wykupiłem więc adres www.hurtownietkanin.pl. W ten sposób zarejestrowałem kilkaset adresów. Zaskoczył mnie na przykład również fakt, że reklama na billboardach w Polsce jest bardzo droga, a nikt nie wpadł na pomysł, żeby wykupić adres billboardy.pl – zrobiłem to więc sam. Kupując nowe adresy, głównie kierowałem i kieruję się tym, jaką liczbę wywołań w Google'u ma dane słowo. Innymi kryteriami są oczywistość nazwy oraz końcówka domeny. W pierwszym wypadku uważam, iż bardziej celowe jest wykupywanie adresów typu ukladaniekostkibrukowej.pl niż przypadkowa kombinacja 3–4 liter.
Jak rozwijał się Pański wolumen domen? Czy były jakieś kamienie milowe?
Pierwszym pomysłem na szczególny typ domen były tzw. rozmiarówki opon (np. 195-65r15). Wpisując rozmiarówkę z rozszerzeniem .com, klient przekierowany zostaje bezpośrednio do sklepu, gdzie znajduje tylko te rozmiary, które go interesują. Pod adresami-rozmiarówkami z rozszerzeniem .pl użytkownicy znajdą listy wszystkich dostępnych opon z krótkim opisem oraz ceną. Takie zabiegi mają ułatwić kupowanie opon w Internecie. Pomysłem tym pochwaliłem się jednemu z dyrektorów hurtowni InterSprint na targach we Frankfurcie i był on bardzo zdziwiony, że nikt wcześniej na to nie wpadł. W ten sposób przybyło mi około 300 domen.
Mój wolumen domen rozwijał się stopniowo i równomiernie. Wiele ciekawych pomysłów na nazwy przychodziło mi do głowy, gdy byłem na urlopie, na nartach czy na polowaniu, czasem w środku nocy. I tylko martwiłem się tym, żebym nie zapomniał ich wykupić.
Ile posiada Pan domen w tej chwili?
Na chwilę obecną mogę pochwalić się wolumenem około 4300 domen internetowych. Liczba ta zmienia się z dnia na dzień, bo staram się rejestrować nowe, ciekawe domeny, jak również rezygnuję z domen, które po przemyśleniu wydają mi się mało wartościowe.
Które spośród Pańskich domen ocenia Pan najwyżej, a które mają największą wartość rynkową?
Dla mnie najcenniejszą domeną jest oczywiście domena opony.net – na niej opiera się moja główna działalność, czyli handel oponami. Z podobnych względów cenię również domeny oponyciezarowe.pl, oponybieznikowane.pl i oponyrolnicze.pl oraz te mające w nazwie marki opon, którymi handluję. Tych ostatnich domen mam około stu (np. barum.pl, yokohama.pl, wredestein.pl, matador.com.pl, hankook.pl, mabor.pl, semperit.com.pl, mitas.pl). Z domen niezwiązanych z moją działalnością mogę wymienić: materialybudowlane.com, samochodyciezarowe.pl, samochodyuzywane.com oraz samochodyuzywane.com.pl.
Jeśli chodzi o domeny o największej wartości rynkowej, to mogę tylko powiedzieć, że w ostatnim okresie dostałem kilka ofert odkupienia należących do mnie adresów – oponyrolnicze.pl, oponyciezarowe.pl i samochodyciezarowe.pl. Oferty te opiewały na kwoty sześciocyfrowe.
Jaką kwotą musi Pan dysponować w skali roku, by utrzymać wszystkie domeny?
Zgodnie z moimi obliczeniami jest to kwota około 240 tysięcy zł. Zakładam jednak, że połowa tej sumy „zwraca się” w zaoszczędzonych kosztach reklamy. Drugą połowę traktuję po prostu jako długookresową inwestycję.
W jaki sposób utrzymuje Pan domeny? Jaki procent z nich jest zaparkowanych? A jaki procent to rzeczywiste witryny, sklepy czy portale?
Domen zaparkowanych nie posiadam w ogóle. Prowadzę 19 sklepów internetowych. Od roku staram się zagospodarowywać moje domeny, jednak na chwilę obecną mogę powiedzieć, że udało mi się tego dokonać w stosunku do około jednej trzeciej z nich. Pozostała część to przekierowania na moje główne witryny – opony.net, opony.info i opony.us. Również teraz, gdy tworzymy nowy serwis, stawiamy go pod najlepszym adresem i przekierowujemy do niego wszystkie pozostałe. Brak wystarczających środków na odpowiednie, „merytoryczne” zagospodarowanie domen jest jednak moją największą bolączką. Chciałbym, żeby we wszystkich wypadkach pod nazwą domeny znajdowała się tematyka, której poszukują internauci.
Korzystając z okazji, chcę poruszyć także sprawę końcówek .eu. Handlujący domenami bardzo szybko wykupują domeny z tymi końcówkami, a później je parkują. Według mnie takie zabiegi zniechęcają ludzi do wpisywania adresów z końcówką .eu, bo wiedzą oni z góry, że na tej stronie „niczego” nie ma. Oczywiście nie wszystkie adresy .eu tak wyglądają, ale w wypadku tej końcówki jest tego najwięcej. Jeśli taki stan rzeczy się nie zmieni, wartość adresów kończących się na .eu może według mnie gwałtownie spaść. Właściciele tych domen traktują je jako lokatę kapitału.
Ładowanie





Dyskusja
dodaj komentarz