Szef Komisji Jon Leibowitz powiedział, że nowy system zostałby oparty na tej samej zasadzie co dostępna w USA usługa Do-Not-Call. Dzięki niej klienci mają prawo dodawać swoje numery telefonów do specjalnego rejestru. Telemarketerzy nie mogą dzwonić do takich osób z ofertami handlowymi.
Propozycja FTC to odpowiedź na argumenty konsumentów oraz organizacji specjalizujących się w ochronie prywatności. Wśród ekspertów i zwykłych użytkowników Sieci dominuje przekonanie, że kontrolowanie przepływu prywatnych danych w Internecie musi być łatwiejsze.
„Nowy mechanizm [chroniący ludzi przed behawioralnym targetowaniem – przyp. red.] jest dużo prostszy od procedur obowiązujących dziś. Eliminuje konieczność podejmowania decyzji na każdej stronie WWW” – powiedział Leibowitz. Nowa blokada ma więc charakter globalny.
Na pewno uderzy ona w rynek reklamy online. Behawioralne targetowanie jest jednym ze skuteczniejszych sposobów dopasowywania przekazów marketingowych do zainteresowań odbiorcy. Aby ten mechanizm działał konieczne jest jednak zebranie dużej ilości informacji o konsumentach.
Większość ludzi widząc jakieś pływające okienko po otwarciu strony WWW odruchowo klika przycisk Zgadzam się. Mało kto czyta politykę prywatności serwisu i zasady zbierania oraz przetwarzania danych. Dlatego wprowadzenie globalnego filtru nie jest reklamodawcom na rękę.
Pomysł FTC to tylko luźna propozycja. Komisja ma bardzo niewielki wpływ na rynek reklamy online. Nowelizacja ustawy, która miała dać organowi większe uprawnienia, została zmodyfikowana w parlamencie pod naciskiem grup lobbingowych.
Branża reklamowa myśli nad wprowadzeniem kodeksu dobrych praktyk związanego z behawioralnym targetowaniem i innymi nowoczesnymi formami marketingu. Jest jednak mało prawdopodobne, aby agencje i domy mediowe podcięły gałąź na której siedzą. Ograniczenia na pewno nie będą surowe.
Źródło: e-commerceguide.com
Ładowanie





Dyskusja
dodaj komentarz